wtorek, 7 lipca 2015

Rozdział 39



Wpatrywałam się w obrazy wiszące na szpitalnym korytarzu, zastanawiając się co skłoniło kogoś do powieszenia ich tutaj, ponieważ ani trochę nie pasowały do siebie. Jeden był w brązowej ramce i przedstawiał ogród, a drugi - w czarnej ramce - pokazywał plażę. Byłam już znudzona i śpiąca, a moja głowa spoczywała na ramieniu Louisa, które nie było szczególnie wygodne. Tak jak podejrzewał chłopak, moja kostka była skręcona, a ja przynajmniej przez najbliższy tydzień będę musiała się męczyć z dość ciężką, gipsową szyną.
- Naprawdę nie możemy sobie tego odpuścić? - zakryłam buzię, ziewając. - Przecież na pewno nic mi nie jest.
- Faith, nie zaczynaj znowu - odpowiedział surowym głosem, który słyszałam po raz setny, odkąd usiedliśmy w poczekalni.
Louis na siłę uparł się, że mam zrobić sobie badania krwi, bo obawia się, że mogę być na coś chora. Co prawda zdarzało mi się ostatnio zasłabnąć, ale to raczej nie jest nic dziwnego zważając na to, ile się wydarzyło w moim życiu. Zbyt dużo emocji spowodowało zasłabnięcia i to wszystko. Zgodziłam się tylko dlatego, iż wiem, że Tommo na pewno sobie nie da z tym spokoju i będzie mnie tym męczył. Jednak nie spodziewałam się, że samo stanie w kolejce zajmie nam dobre półtorej godziny.
- Masz - chłopak podał mi swój telefon, na co zmarszczyłam brwi. - Zadzwoń do swojej mamy i powiedz, że nadal jesteśmy na wakacjach. Na pewno się denerwuje, czy coś.
Chłopak już wcześniej opowiedział mi historię o naszym wyjeździe na wakacje, którą wmówił moim rodzicom i w którą - o dziwo - uwierzyli. Wybrałam numer mojej mamy, po czym nacisnęłam zieloną słuchawkę. Ostatnio zdarzało mi się okłamywać rodziców coraz częściej, przez co miałam już naprawdę wielkie wyrzuty sumienia. Kochałam ich, ale nie mogłam powiedzieć im prawdy, bo wtedy nie zobaczyłabym Louisa już nigdy na oczy, a on jest dla mnie najważniejszy.
- Tak, słucham?
- Cześć mamo - uśmiechnęłam się sama do siebie, bo cholernie tęskniłam za tą kobietą. Od momentu porwania, ciągle myślałam o tym, że możliwe jest to, że już nigdy nie spotkam osób, które kocham.
- Faith, kochanie! Wreszcie dzwonisz - mogłam słyszeć oddech ulgi. - Louis wspominał nam, że możecie nie mieć tam zasięgu, ale nie sądziłam, że będzie aż tak źle. W kółko do ciebie dzwoniłam, a tu ciągle poczta głosowa.
- Tak, wiem. Na szczęście teraz pojechaliśmy do sklepu, więc mam okazję zadzwonić.
- I jak tam u was? Macie pogodę?
Chwilę porozmawiałam z mamą, kłamiąc przy tym jak nigdy, co spotkało się z rozbawionym wzrokiem Louisa, który powstrzymywał śmiech. Przez niego sama miałam ochotę się śmiać, więc szybko rozłączyłam się z rodzicielką, mówiąc, że zadzwonię tak szybko, jak tylko dam radę. Chciałam przeczekać te kilka dni u Louisa, dopóki nie będę mogła normalnie chodzić. Gdyby rodzice dowiedzieli się o skręconej kostce, prawdopodobnie nie pozwoliliby mi jechać samej na wakacje przez najbliższe pięć lat, wychodząc z założenia, że nie potrafię sobie sama z niczym poradzić.
- Faith Collins - usłyszałam głos pielęgniarki, na co powoli podniosłam się i o kulach doszłam do pokoju, niczym ostatnia kaleka. Louis szedł za mną krok w krok, asekurując mnie, co było niemal nieznośne.
- Nie jestem dzieckiem, poczekaj tu na mnie - wywróciłam oczami, a następnie weszłam do małego pokoju, w którym była pobierana krew. Teraz już wcale nie dziwiłam się, że to trwało tak długo, ponieważ pracowały tu tylko dwie kobiety, z czego jedna - do której oczywiście ja trafiłam - wyglądała na ponad sześćdziesiąt lat.
Po okropnie długich dla mnie minutach, wyszłam na korytarz dociskając wacik do miejsca, gdzie miałam wbitą igłę. Ta szmata nie mogła trafić w moją żyłę i udało jej się to za trzecim podejściem. Louis podszedł do mnie i łapiąc mnie pod ramiona, doprowadził mnie do krzeseł.
- Ty chory pojebie - zacisnęłam usta w wąską linię, a chłopak tylko się zaśmiał. - Czy ty opłaciłeś wszystkie badania krwi jakie tylko mogłam mieć?
Szatyn wzruszył jedynie ramionami, a ja w tym momencie miałam ochotę go spoliczkować. To, że nie lubiłam pobierania krwi to jedna sprawa, ale tu głównie chodziło o to, że przez to, że wzięli mi jej tak dużo, byłam teraz osłabiona jak cholera i obawiałam się, że znowu mogłam zasłabnąć. To nie było nic przyjemnego, a ja byłam już tym zmęczona. Po odczekaniu kilkunastu minut w końcu poszliśmy do auta. Wizyta w szpitalu łącznie zajęła nam dobre trzy godziny, jak nie więcej i wszystko czego teraz pragnęliśmy to powrót do domu. Miałam nadzieję, że Will, Jack, Vicky i Liam poszli już do swoich domów, albo gdziekolwiek indziej. Ostatnie czego mogłabym chcieć to wysłuchiwanie ich komentarzy, na temat tego jak wielką kaleką jestem. Zgadzam się, nie wszystkie moje ruchy są do końca skoordynowane, ale to nie powód do wyśmiewania się, prawda? Gdy wysiadłam z auta, byłam wkurzona, że muszę chodzić o kulach, więc po prostu stanęłam na tej stopie. Lekarz zabronił tego, bo wtedy gips będzie pokruszony i coś tam coś tam, ale w moich żyłach płynie buntownicza krew odkąd poznałam Louisa, więc dlaczego miałabym słuchać innych ludzi?
- Wiedziałem, że to się tak skończy, jesteś taka przewidywalna - rozbawiony Tommo pokręcił głową, a ja pokazałam mu język. - O... I jak zwykle dojrzała.
- Zamknij się, jestem dojrzała.
Gdy wyszliśmy z garażu i poszliśmy do salonu, na kanapach siedzieli tylko Chloe, Alex, Zain i Jack, przez co odetchnęłam z ulgą. Ich znam już w miarę dobrze i będę się czuła bardziej komfortowo, niż gdyby miał tutaj być Will, który jest co najmniej dziwny.
- Co cię się stało do cholery? - Jack uniósł brwi, patrząc jak kuśtykałam na kanapę.
- Czy to przez tego pojeba Parkera? - Alex gwałtownie wstał z kanapy, a Tomlinson po prostu zaczął się śmiać.
- Nienawidzę cię - mruknęłam, rzucając w niego poduszką.
Zajęłam miejsce obok Jacka, opierając swoją głowę o jego ramię, a następnie po prostu powiedziałam im, co naprawdę się stało z moją nogą. Nawet nie wyśmiali mnie aż tak bardzo, jak się tego spodziewałam. Zaraz po tym dowiedziałam się, że Vicky i Will pojechali do swojego mieszkania, a Dean razem z Liamem do Londynu. Byłam cholernie zdezorientowana, słuchając wszystkiego o czym mówią. Dowiedziałam się, że w akcji pomagał im jakiś Fred. Starałam się przypomnieć, czy kiedyś słyszałam o nim cokolwiek, ale nic mi nie przychodziło do głowy.
- Z tego, co wiemy to rodzice Freda odmówili wpłacenia kaucji - blondyn patrzył na nas z poważną miną. - Zapłacimy ją, ale na razie nie wiemy ile. Poza tym prawdopodobnie młody będzie mieszkał przez jakiś czas z nami... Za to jest jeszcze dobra wiadomość. Parker też siedzi na razie w areszcie i okazało się, że nie ma możliwości wpłacenia na niego kaucji, więc prawdopodobnie jakiś czas sobie posiedzi za kratkami - Alex zaśmiał się złowieszczo, tak jak te wszystkie złe postaci w bajkach. Tyle, że w jego wykonaniu to zabrzmiało uroczo.
Nie mogłam powstrzymać uśmiechu, który pojawił się na mojej twarz. Ten psychopata zasługiwał na to, za wszystko co zrobił. Za zniszczenie mojego auta, za ściganie się nie fair z Louisem, za wszystkie groźby, za porwanie nas, za sprawienie, że jakiś gówniarz przez niego został złapany przez policje. Za każdą gównianą rzecz, a przede wszystkim za to, że miał coś wspólnego ze śmiercią rodziców Tomlinsona. Parker był małym dzieciakiem, gdy to się stało, ale przecież Zain by nas nie okłamywał z czymś tak poważnym. Spojrzałam na czarnowłosego i na Chloe, którzy uśmiechali się do siebie. Następnie przeniosłam wzrok na Louisa, którego wyraz twarzy był kompletnie obojętny. Myślałam, że będzie się cieszył, ale raczej nie wyglądał na osobę szczęśliwą. Odsunęłam się od Jacka i kulejąc doszłam do bruneta, który siedział na fotelu.
- Wszystko w porządku? - usiadłam na jego kolanach, a on wzruszył ramionami
- Nie wiem - spojrzał na mnie, a ja mogłam zobaczyć, jak bardzo zaciska szczękę. - Ten człowiek jest pojebany i chciałem, żeby zapłacił za to co zrobił. Chciałem mu wpierdolić tak, żeby już nigdy się nie obudził. A teraz kurwa nie mogę się na nim zemścić i będę musiał żyć z myślą, ze ten pojeb nadal chodzi po świecie.
- Chcesz iść do pokoju porozmawiać? - przyłożyłam dłoń do jego policzka, i pogładziłam go kciukiem czując lekki zarost.
Gdy chłopak pokiwał głową, przenieśliśmy się do jego sypialni, mówiąc wszystkim, że idziemy spać. Alex i Jack stwierdzili, że poczekają aż chłopcy wrócą do Londynu, a Chloe poszła z Zainem na spacer. Usiadłam na łóżku chłopaka i zdjęłam moje krótkie spodenki, bluzkę i stanik, po to aby założyć jedną z koszulek Tomlinsona. Chłopak położył się obok mnie, intensywnie nad czymś myśląc. Wyglądał tak seksownie i uroczo zarazem. Przytuliłam się do niego, uśmiechając się pod nosem, bo nigdzie nie czułam się lepiej niż w jego ramionach.
- Mam nadzieję, że mają coś na niego, a on już nigdy nie wyjdzie z więzienia - powiedziałam, wkładając dłoń pod jego koszulkę i jeżdżąc palcami po jego brzuchu.
- A ja mam nadzieję, że w Anglii wprowadzą znowu karę śmierci i to on będzie pierwszą osobą, która zostanie na nią skazana.
- Nie myśl już o tym, Tommo - przejechałam palcami po jego zaciśniętej szczęce.
Chłopak pokiwał głową i zaczął opowiadać o Fredzie. Bał się, że będzie coś próbował wobec jego siostry, co naprawdę było zabawne. Może i Lottie wygląda dość dojrzale, jak na swój wiek, ale wątpię, żeby osiemnastoletni chłopak zainteresował się czternastolatką mającą brata, którego boi się pół miasta. W końcu zmęczona całym dniem zasnęłam, wysłuchując jak Louis wyklina każdego, kto go wkurwił w ostatnich dniach.
Przebudziłam się, czując suchość w gardle. Rozejrzałam się po pokoju, ale nigdzie nie było nic do picia, więc musiałam iść (a raczej dokuśtykać) do kuchni. Louisa nie było w łóżku, więc nie mogłam go poprosić, aby mi coś przyniósł. Nie ubierałam na siebie spodenek, bo po pierwsze było cholernie ciężko mając kostkę w gipsie, a po drugie był środek nocy i prawdopodobnie wszyscy już spali. Gdy wyszłam na korytarz przekonałam się, jak bardzo się myliłam, widząc, że wszędzie są pozapalane światła. Cicho przeszłam do kuchni i otworzyłam lodówkę. Skrzywiłam się, bo jedyny napój jaki był w lodówce to piwo. I to nie jedno, a dwie zgrzewki. Nachyliłam się przeglądając półki na samym dole, ale tam też nie było wody.
- No, no, no - podniosłam się gwałtownie, słysząc ochrypły, nieznany mi głos. Odwróciłam się przodem, naciągając koszulkę najniżej jak mogła. Kurwa mać, skąd miałam przypuszczać, że ten cały Fred właśnie tu przyjdzie? Czerwona jak cegła spojrzałam na wysokiego bruneta, które włosy żyły swoim własnym życiem. - Teraz widzę, że było warto siedzieć te kilka godzin za kratkami, aby uratować tak seksowną dziewczynę - mrugnął do mnie.
Gdyby Louis to zobaczył, to jestem pewna, że wyrzuciłby Freda za drzwi.
- Umm... Tak, jestem Faith - podrapałam się po karku, orientując się, że był to kolejny nawyk, którego nauczyłam się od Louisa.
- Fred, miło wreszcie poznać - wyciągnął do mnie swoją dłoń, a ja ją niepewnie uścisnęłam.
- Więc co z Parkerem? - zapytałam w końcu, biorąc z szafki szklankę i nalewając do niej pepsi. Odpowiedzią na moje pytanie był jego wesoły śmiech. Wskoczył na blat obok mnie, nie przestając się śmiać.
- Wiesz co krzyczał, jak policja go zakuwała w kajdanki? Żeby go puścili, albo ich pozwie do sądu - roześmiał się jeszcze bardziej, a ja sama nie mogłam powstrzymać cichego śmiechu. - Pojebany człowiek. Udaje groźnego, ale bez swoich przydupasów jest nikim. Policja szukała go od jakiegoś czasu i teraz ma sporo oskarżeń, więc tak szybko się z tego nie wywinie.
- To dobrze - pokiwałam głową, biorąc łyka pepsi. Ten chłopak wydawał się nawet fajny i zabawny, przez to jak nabijał się z Parkera. - A jak z tobą?
- W sumie to zajebiście - zeskoczył z blatu i podszedł do lodówki, aby wziąć piwo. Zachowywał się jakby był u siebie i prawdopodobnie tak się czuł. - Rodzice powiedzieli, że mam im się nie pokazywać na oczy, ale oni i tak są pokurwieni. A tutaj macie zajebisty basen i siłownie, więc wyszło mi to na dobre - uśmiechnął się szeroko. - Znaczy pewnie matka w końcu pozwoli mi wrócić do domu, ale jak na razie nie narzekam, że sobie tutaj pomieszkam. Nawet sobie już wybrałem pokój.
Zaśmiałam się, wyobrażając sobie jak bardzo ten brunet działa na nerwy Tomlinsonowi. Fred wydawał się osobą, która lubi wkurwiać i nabijać się z innych. Louis za to wkurza się o każdą głupotę, więc to byłoby niemożliwe, gdyby oni się dobrze dogadywali. Usiadłam na krześle, dopijając moje pepsi. Rozbudziłam się już i prawdopodobnie nie udałoby mi się zbyt szybko usnąć, więc dobrze, że mogłam porozmawiać z szatynem.
- Słyszałam, że też masz osiemnaście lat. - zmieniłam temat, a on pokiwał głową - Wybierasz się na jakiś uniwersytet?
- Ja? - chłopak wskazał palcem na siebie, a ja mogłam zobaczyć jak bardzo był rozbawiony. - Chyba sobie żartujesz. Muszę najpierw zdać ostatnią klasę - usiadł obok mnie, popijając piwo.
Pokiwałam głową, bo szczególnie nie zdziwiło mnie to. On nie wyglądał na osobę, dla której szkoła jest najważniejsza. Okazało się, że brunet ma plany podobne do mojego chłopaka. W przyszłości planuje zarabiać na wyścigach. Fred był tak wygadany, że właściwie nie musiałam się odzywać. Śmiałam się, gdy opowiadał jak bardzo wkurwił go Dean, bo nie chciał zatrzymać się w drodze do Doncaster po nic do jedzenia.
- Coś ty kurwa powiedział?! - bez zastanowienia podniosłam się z miejsca i nie zważając na ból stopy i to, że połamię cały gips pobiegłam do siłowni, skąd słyszałam głośny krzyk Louisa. - Zamknij się! Po prostu się kurwa zamknij! - zatrzymałam się w drzwiach i przerażona patrzyłam jak Louis przypiera do ściany Zaina, trzymając go za koszulkę.
- Louis! Uspokój się! - krzyknęłam.
Chłopak jednak nie zareagował, a ja nie wiedziałam co zrobić. Czułam jak z każdą sekundą słabłam, a wiedziałam, że nie mogę zemdleć. Nie teraz, gdy dzieje się coś złego.




Przypominam, że możecie tweetować o rozdziale z hashtagiem #FuriousPL. Dziękujemy za wszystkie komentarze i liczymy, że pod tym rozdziałem będzie ich więcej x

Kochamy Was!

29 komentarzy :

  1. Ooo ja cie!Ten rozdzial jest genialny♥♥
    Mam nadzieje,ze z Faith bd wszystko okey!!;**
    @blanka1499

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem ciekawa za co Louis się wkurzył na mulata i mam nadzieję, że z Faith wszystko będzie okey. Czekam na kolejny rozdział z niecierpliwością ~@heroineNialler

    OdpowiedzUsuń
  3. Wo ale się porobiło i do kija Lou co ty odpierdalasz?

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział *-* Ciekawe o co Lou się wkurzył. Czekam z niecierpliwością na następny :* ♥
    @mymadniall

    OdpowiedzUsuń
  5. Omfg o co chodzi Louisowi? :o
    Mam nadzieję, że Faith nie zemdleje... chociaż w sumie wtedy może Lou by zainterweniował i odczepił by się od Zena
    Stop. Co za głupoty plotę... Faith niech nie mdleje, tylko ten nowy niech ich odciągnie od siebie i będzie okey👌
    Ah i niech te wyniki wyjdą dobrze!
    Ogólnie rozdział cudowny! *,*
    Mam nadzieję, że rozdział będzie troszkę szybciej xd :3
    Pozdrawiam @xnobodyxknows :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam nadzieję,że Faith nic nie będzie.A Louis nie jest chorym pojebem.Jest cudowny i po prostu troszczy się o swoją dziewczynę.Ja tam bym chciała takiego Tommo ;D
    Ale do rzeczy: rozdział cudowny i nie mogłam się go doczekać.Pierwszy raz komentuję bo do tej pory nie miałam konta a nie lubię komentować z anonima.Ale przeczytałam wszystkie rozdziały i to ff mnie zachwyciło.Mam nadzieję,że wyniki wyjdą pozytywnie i te omdlenia się skończą.
    Nie mam pomysłu na to o co chodzi Lou.Bardzo jestem ciekawa dlaczego rzucił się na Zaina i tego jak to wszystko się skończy.
    ~Avada
    @ZadwornaWika

    OdpowiedzUsuń
  7. O MÓJ BOŻE! CO POWIEDZIAŁ ZAIN!???? JA MUSZĘ TO WIEDZIEĆ!! PROSZĘ. DODAJCIE SZYBKO. TO JEST ZAJEBISTE.. NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ NASTĘPNEGO ;***

    OdpowiedzUsuń
  8. biedna Faith! Więcej romantycznego Tommo!

    OdpowiedzUsuń
  9. Jezu kocham to!!
    Mam nadzieje ze szybko pojawi sie nastepny rozdzial:)
    @KlaudiaTomlins1

    OdpowiedzUsuń
  10. jejku jejku jejku sonvsoivnsoivs. uwilebiam to, i kurde noo juz nie moge sie doczekac sdvonsdovisd

    OdpowiedzUsuń
  11. Zajebisty rozdział 😍już się nie mogę doczekać następnego 💞💓

    OdpowiedzUsuń
  12. Jejuuuu, dawajcie szybko następny, jestem ciekawa co powiedział Zain. Może coś o Chloe? Nie wiem i nie mogę się doczekać następnego rozdziału!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Next !

    Ciekawe o co chodzi Lou i Zaynowi ( czemu Zain wgl ?? ) no pewnie tamten powiedzial cos o Chloe czy cos.
    Lepiej żeby Faith nic nie było ;).

    kocham i pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  14. No i Lou miał rację hahahah Pewnie ciężko jej to było przyznać w głębi duszy, ale Tommo zapewne się bardzo ucieszył ; >
    Biedna musiała badać krew, a to boli ;/ Nie lubię uczucia wbijania jakiejś igły gdziekolwiek w moje ciało ;c To przykre, a ten jej kazał xd Ale z drugiej strony dobrze, ze to zrobił, bo może na prawdę Faith jest na coś chora ; <
    Kurde, ale no ten Parker to zasłużył sobie na więzienie, ale najpierw mógł pójść w ręce Lou, wtedy by sobie żył w pierdlu, ale może bez oka? Albo połamany i cały w gipsie xdd Tak to piękne widoki z rana ^^ Tak z rana, gdyz tylko wstałam i czytam nowiutki rozdział! ;3 Zwariowałam, ale trudno xdd
    Fred wydaje się być fajnym kolesiem ^^ Tylko dobrze, że Tommo nie było jak patrzył na tyłek Faith xdd By już nie żył xdd
    Ale o co poszło Zainowi i Lou? Hmmm jestem tego bardzo ciekawa, ale niestety się nie dowiem szybko, bo jesteś okropne i przerwałyście ;C No i biedactwo, osiołek zemdlał? No nieeee ; /
    Czekam na następny! I pozdrawiam! ;3

    OdpowiedzUsuń
  15. Co Lou odwala ??

    Zapraszam na moje opowiadanie

    przygody-julii.blogspot.com

    Pozdrawiam !! xoxo

    OdpowiedzUsuń
  16. O God! Ndknlfllcdu
    Świetny xx

    OdpowiedzUsuń
  17. OMG jak to jest możliwe, że ją wczoraj tego nie zauważyła! A tak w ogóle to co odwala Lou? Rozdział świetny i już nie mogę się doczekać następnego! Bardzo ciekawi mnie o co poszło Lou i Zaynowi i to!jakie wyniki będzie miała Faith:-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wohoho Ale się porobiło 😀
    Bardzo ciekawi mnie jakie wyniki będzie miała Faith mam nadzieję że dobre 👌 i o co poszzło Zayn'owi i Lou ;)
    Rozdział jak zawsze cudowny <3
    Czekam na next ! :*

    OdpowiedzUsuń
  19. Poprostu cudooo i dlaczego w takim momęcie ???
    Czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń
  20. kocham to czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń
  21. Czemu mam ciągłe wrażenie, że Faith jest w ciąży? ;o
    Urzekła mnie postać Freda :D Tylko czemu takie imię? Dziwnie mi się kojarzy, ale w pewnym sensie pasuje do Harry'ego :D
    Cóż, nic dodać, nic ująć. Czekam na kolejny rozdział :3

    OdpowiedzUsuń
  22. ŚWIETNY!!! :))
    @OliwiaT

    OdpowiedzUsuń
  23. Pokochałam Freda :)
    A rozdział super tak jak każdy inny :)))

    OdpowiedzUsuń