sobota, 15 marca 2014

Rozdział 24



Nerwowo krążyłam po całym salonie w domu Louisa, czekając na jeszcze niegotową Chloe. Wraz z blondynką miałam udać się na miejsce kolejnego wyścigu, w którym miał brać udział Louis. Brałam głębokie wdechy, starając się nie myśleć o tym, co może się stać, jeśli coś pójdzie nie po myśli. Od czasu wspólnej nocy z Tomlinsonem moje uczucia do niego były coraz silniejsze, czemu towarzyszyło to, że teraz bałam się o niego jeszcze bardziej niż wcześniej. Gdyby nie przekonywania szatyna, że bardzo zależy mu na tym abym to właśnie ja była na wyścigu kibicując mu, pewnie po raz kolejny zdecydowałabym się na zostanie w domu. Jednak zbyt bardzo zależy mi tym chłopaku o pięknych niebieskich tęczówkach, abym potrafiła mu tak po prostu odmówić. Po dłuższej chwili usiadłam na kanapie, obgryzając moje dotychczas długie i idealnie pomalowane paznokcie. Był to niekontrolowany, nerwowy odruch, nad którym nie potrafiłam zapanować. Dlaczego nie potrafię być teraz opanowana, tak jak blond włosa przyjaciółka Louisa? Chodziła po domu podekscytowana zobaczeniem dwudziestolatka po raz kolejny w akcji. Chciałabym zamiast denerwować się wyścigiem, cieszyć się z możliwości zobaczenia go.
W końcu, po długim wyczekiwaniu dziewczyna zbiegła po schodach, zakładając po drodze drugiego buta na swoją stopę. Miałyśmy pojechać w dwójkę, gdyż reszta domowników - oprócz Lottie, spędzającej czas z moją siostrą - była już na miejscu.
- Gotowa? - usłyszałam jej rozradowany głos.
Pokiwałam pewnie głową i zaraz po wzięciu przez nas swoich kurtek, skierowałyśmy się w stronę garażu. Cały czas byłam zestresowana i mimo zapewniania samej siebie, że Louis wie co robi, czułam nieprzyjemne uczucie w brzuchu, spowodowane nerwami.
- Zobaczysz, że Tommo jest w tym najlepszy - dziewczyna wyszczerzyła się w moim kierunku, gdy wsiadałyśmy do jej samochodu. - Po dzisiejszym wieczorze pokochasz go jeszcze bardziej - zaśmiała się wesoło - Louis się na pewno ucieszy, że przyjedziesz tam razem ze mną. Widać, że naprawdę mu się podobasz.
Uśmiechnęłam się pod nosem na słowa koleżanki. Powiedziałam Tomlinsonowi, że postaram się przyjechać, ale nic nie obiecuję, tak więc nadal nie miał pewności czy zjawię się na miejscu. Miałam nadzieję, że tak jak dziewczyna powiedziała, Louis choć trochę ucieszy się z mojej obecności.
Dzięki temu jak bardzo Chloe jest wygadana, udało mi się nie myśleć całą drogę nad niebezpieczeństwem związanym z wyścigiem.
Gdy już dojechałyśmy na miejsce, rozglądałam się wszędzie z szeroko otwartymi oczami. Mimo iż raz udało mi się obejrzeć jeden z dennych filmów o wyścigach, nie sądziłam że to wszystko wygląda tak samo w realnym świecie. Byłam przekonana, że w telewizji wszystko jest przerysowane, ale myliłam się. W moich uszach rozbrzmiewała głośna muzyka, a przy samochodach można było zauważyć sporo skąpo ubranych dziewczyn tańczących do niej. Mimo, że do wyścigu zostało jeszcze trochę czasu, na placu znajdowało się już naprawdę dużo osób. Większość z nich wyglądała dość niebezpiecznie, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że film "Szybcy i Wściekli" nie był przerysowany. Zaraz po tym, gdy Chloe wysiadła z samochodu, zrobiłam to samo. Nagle byłam znacznie mniej wystraszona, a raczej podekscytowana. Bycie w takim miejscu i uczestniczeniu w takim wydarzeniu, było naprawdę ciekawe i jestem pewna, że nie jedna osoba chciałaby to przeżyć. Rozglądnęłam się, starając się dojrzeć przyjaciół, jednak z negatywnym skutkiem. Blondynka złapała moją dłoń i zaczęła podążać w jakimś kierunku. Nie czułam się komfortowo, zauważając co chwilę jakąś parę oczu wpatrującą się we mnie, ale postanowiłam to ignorować.
W końcu dostrzegłam Louisa, dzięki czemu na mojej twarzy zagościł uśmiech. Niestety zniknął on tak szybko, jak się pojawił. Zauważyłam tylko dziewczynę, która szła u jego boku. Gdy wzrok Louisa spoczął na mojej twarzy, jego usta momentalnie wykrzywiły się w uroczym uśmiechu. Nie do końca kontrolowanie, na mojej twarzy pojawił się grymas niezadowolenia, gdy po raz kolejny spojrzałam na towarzyszkę Louisa. Piękna, chuda dziewczyna, z nogami do nieba. Jestem pewna, że jest modelką. Stojąc obok szatyna, wyglądali jak para dwójki najpiękniejszych ludzi na świecie. Niestety musiałam to przyznać, cholernie do siebie pasowali i wyglądali razem idealnie.
Louis złączył swoją dłoń z moją i przyciągnął mnie bliżej siebie, składając delikatny pocałunek na moim policzku, który niemal od razu stał się czerwony. Gdy tylko brunetka przywitała się z Chloe, spojrzała na mnie.
- Faith, to jest Vicky - moja przyjaciółka - a to Faith - moja... po prostu jest moja. - wzruszył ramionami, nie wiedząc jak mnie nazwać.
Sposób w jaki wybrnął z tej sytuacji był za razem zabawny, jak i słodki. Może jestem dziwna, ale nigdy nie cieszyłam się tak bardzo, gdy powiedział, że jestem jego, jak teraz.
- Miło mi cię poznać, Faith. Sporo o tobie słyszałam. - nie przestając się uśmiechać wyciągnęła rękę w moim kierunku.
- Taa... Ja o tobie niestety też. - uśmiechnęłam się jak najbardziej sztucznie potrafiłam, po czym niechętnie złapałam jej dłoń i potrząsnęłam ją.
Najwyraźniej skrępowana dziewczyna, podrapała się po karku, podczas gdy dwójka stojąca przy nas spoglądała na mnie ewidentnie zaskoczona. Staliśmy w ciszy, gdyż żadne z nas nie wiedziało w jaki sposób ją przerwać. To nie tak, że chciałam być niemiła dla Vicky, po prostu... No dobra. Chciałam być nie miła i nic z tym nie zrobię. Irytuje mnie jej perfekcyjność, a tym bardziej to, jak dobry ma kontakt z Louisem. Nie wierzę, że tak myślę, ale traktuję ją jako pewnego rodzaju konkurencję. A dla konkurencji nikt nigdy nie jest miły.
- Umm... Chodźmy może do reszty. - Szatyn powiedział pod nosem, po czym objął mnie ręką w talii i zaczął prowadzić do grona swoich znajomych. Tuż za nami szły rozmawiające dziewczyny.
Spojrzałam na wszystkich i ku mojemu szczęściu znałam każdego. Byli tam Alex, Aria, Dean, Will a także Jack, którego poznałam na domówce u Louisa, którą nie najlepiej wspominam.
- Jack to Faith, Faith to - zaczął Louis ale równo z brązowowłosym chłopakiem przerwaliśmy mu.
- Znamy się. - Wypowiedzieliśmy równo, uśmiechając się do siebie
Zaraz po tym chłopak odepchnął się od samochodu i przytulił mnie.
- Jak to jest, że znasz wszystkich moich znajomych, a ja twoich nie?
Może dlatego, że byś ich wszystkich pozabijał? - odezwał się głos w mojej głowie, ale zamiast wypowiedzenia tego pytania i wszczynania kolejnej kłótni, wolałam wzruszyć ramionami. Uściskałam Alexa, jego dziewczynę i Deana a także ucałowałam ich w policzki, natomiast Willowi jedynie podałam rękę.
Gdy wszyscy zaczęli ze sobą rozmawiać, Louis odciągnął mnie kawałek dalej. Byłam przygotowana na jego złość wobec mnie, za moje niezbyt miłe przywitanie jego przyjaciółki, jednak ku mojemu zaskoczeniu kąciki jego ust były uniesione do góry. Złapał mnie za obie dłonie, stojąc na przeciwko mnie i wpatrując się w moje oczy. Muszę przyznać, że jak na niego ten gest był naprawdę romantyczny.
- Fajnie, że tutaj przyjechałaś. Naprawdę myślałem, że już cię nie będzie.
- Jakbym mogła? - uśmiechnęłam się szeroko - Mam nadzieję, że to wygrasz. Jak już się poświęciłam i marnuję swój czas, to nie chcę się rozczarować. - Zaśmiałam się, a chłopak razem ze mną.
- Chyba nie wierzysz w moje zdolności, kochanie. - Nachylił się i złożył jeden delikatny pocałunek na moich ustach, przez co moje serce zmiękło. Czy Louis Tomlinson właśnie nazwał mnie "kochanie"?
Nie zdążyłam odpowiedzieć, ponieważ podszedł do nas czarnowłosy chłopak. Swoją wytatuowaną ręką poklepał szatyna po ramieniu.
- Jedziesz, Furious. Edison już czeka. - Wskazał na jedno ze sportowych aut.
Brunet siedzący na miejscu kierowcy kiwnął do nas głową. Louis zrobił to samo, co dało mi do myślenia, że nie są największymi wrogami, a po prostu rywalizują ze sobą dla rozrywki, czy zarobienie sporej ilości pieniędzy.
Wszyscy zaczęli krzyczeć, życząc im powodzenia, a Louis nachylił się i jeszcze raz cmoknął moje usta.
- Uważaj na siebie.
- Będę. Trzymaj za mnie kciuki. - Puścił moje dłonie i skierował się w stronę samochodu, do którego wsiadł.
Wróciłam do znajomych i zajęłam miejsce na masce obok Jacka. Lekko zestresowana, a zarazem podekscytowana wpatrywałam się w samochody i w kobietę stojącą między nimi. Głośne silniki były lekko zagłuszone przez muzykę.
- Gotowi! Do startu! Start!
Wraz z głośnymi okrzykami ludzi, samochody wystartowały nabierając od razu ogromnej prędkość. Przygryzłam moją wargę, trzymając kciuki tak, jak prosił Louis. Musi to wygrać.
Wpatrywałam się w samochody dopóki nie skręciły w boczną uliczkę z głośnym piskiem wydawanym przy tym.
- Na pewno wygra. - usłyszałam pewny głos - Zawsze wygrywa, a Edison nie jest dla niego wyzwaniem.
- Mam nadzieję - uśmiechnęłam się do niego. - Trochę się stresuję. Nigdy nie byłam na żadnym wyścigu. Jesteście pewni, że nie przyjedzie tutaj policja?
Po chwili do moich uszu doszedł cichy śmiech, gdy zarzucił rękę na moje ramię. Chyba zaczęłam przyzwyczajać się do tego, że wszyscy znajomi Tomlinsona są bardzo otwarci, nawet wobec osób, których nie znają.
- Nie jesteśmy - wzruszył ramionami - ale możesz być pewna, że gdyby coś się takiego stało, to zadbamy aby udało nam się szybko uciec. Tommo by nas zabił, gdyby coś się stało jego dziewczynie. - Puścił oczko w moim kierunku.
Poczułam jak moje policzki zalewa gorąca fala, ale postanowiłam nie zaprzeczać. Muszę przestać się rumienić. Rozejrzałam się po całym placu, oglądając dokładnie ludzi. Chyba nie pasowałam do tego towarzystwa. Zamiast krótkiej spódniczki, na moich nogach znajdowały się mocno dopasowane spodnie dżinsowe. Nie miałam na sobie również obcisłej bluzki z dekoltem do pępka, a zwykły biały t-shirt, na którym zarzuconą miałam czarną skórzaną kurtkę.
Zmarszczyłam brwi czując na sobie czyjść wzrok. Rozejrzałam się ponownie, aż w końcu zatrzymałam wzrok na dwójce, nie do końca urodziwych mężczyzn. Usta jednego z nich wygięły się w wrednym uśmieszku, co jak dla mnie wyglądało obrzydliwie. Pierwsze, co rzucało się w oczy w jego wyglądzie, to okropnie krzywy nos. Prychnęłam głośno, zwracając tym uwagę szatyna siedzącego obok mnie. Spojrzał na mnie pytającym wzrokiem, na co tylko kiwnęłam głową w stronę bruneta.
- Kurwa. - usłyszałam cichy głos Jacka
Ciemnowłosy mężczyzna mrugnął do mnie, po czym wraz z przyjacielem, wsiadł do samochodu i odjechał.
- Znasz go?
Chłopak nic nie odpowiedział, a jedynie zeskoczył z maski samochodu, po czym podszedł do Deana, który właśnie rozmawiał z Willem. Vicky wraz z Chloe stały kawałek dalej, śmiejąc się z czegoś wraz z dwoma innymi dziewczynami. Natomiast Alex i Aria byli oparci o jedno z aut, przytulając się do siebie. Chłopak szeptał swojej dziewczynie coś na ucho, na co ta chichotała. Momentalnie zaczęłam się zastanawiać, jakby to było, gdybym to ja była dziewczyną Louisa. Potrafilibyśmy się zachowywać tak samo jak wszystkie inne pary?
- No chyba sobie kurwa jaja ze mnie robisz! - Odwróciłam się w stronę zezłoszczonego Deana i podeszłam do niego, chcąc wiedzieć kim był mężczyzna, o którym teraz rozmawiają - Co on tu robił?! Nie chce mi się kurwa wierzyć, że przyjechałby specjalnie z Londynu, aby zobaczyć ten wyścig.
- Faith, widziałaś go kiedyś wcześniej? - Zapytał całkowicie spokojnym głosem, na co od razu pokręciłam przecząco głową.
- Kim on jest?
Cała trójka spojrzała na siebie, jakby rozważając to, czy powiedzieć mi prawdę. Kim mógł być ten cholerny facet z obleśnym uśmiechem i okropnie krzywym nosem?
Prychnęłam po raz kolejny, widząc, że żaden z nich nie zamierza mi powiedzieć. Wiedząc, że nie moją zamiaru wyjaśnić mi o co w tym wszystkim chodzi, wróciłam na moje wcześniejsze miejsce. Zaciskając mocno kciuki w dłoniach, nie przestawałam wpatrywać się w drogę, która miała być ostatnim odcinkiem trasy. Miałam nadzieję, że wyścig skończy się jak najszybciej i oczywiście, że to Speed Master go wygra. Przestałam myśleć o podejrzanym nieznajomym. Teraz moje myśli zajmował niebieskooki szatyn z najpiękniejszym uśmiechem, jaki kiedykolwiek widziałam.
Niedługo musiałam czekać, aby usłyszeć po raz kolejny - tym razem jeszcze głośniejsze - okrzyki ludzi i głośno jadące samochody. Wraz z ciągnącą mnie Chloe, podbiegłyśmy bliżej miejsca zakończenia wyścigu. Wytężyłam mój wzrok do końca ulicy, aby zobaczyć, że to nie Louis prowadzi. Po chwili jednak, samochód Furiousa znacznie przyśpieszył wyprzedzając swojego rywala. Na mojej twarzy pojawił się gigantyczny uśmiech, tak samo jak na twarzach blondynki i brunetki - Vicky. Auto Louisa gwałtownie zahamowało, wydając przy tym głośny pisk. Momentalnie dziewczyny, wyglądające jak panny z pod latarni okrążyły go. Mimo iż miałam ochotę rzucić się na chłopak i pocałować go, gratulując mu przy tym, wolałam nie przeciskać się przez napalone dziewczyny. Całą gromadą staliśmy z tyłu, czekając na szatyna. W końcu ujrzałam go, idącego w naszym kierunku. Jego wyraz twarzy był raczej obojętny, jakby był przyzwyczajony do tego wszystkiego. Wyprzedziłam resztę i podbiegłam do niego. Gdy tylko Tommo mnie zobaczył, na jego twarzy zagościł ogromny uśmiech. Oplótł mnie rękoma w tali i przyciągnął do siebie. Nie przejmując się, patrzącymi się na nas ludźmi, zarzuciłam ręce na jego szyję i stojąc na palcach, złączyłam nasze usta w krótkim pocałunku.
- Gratuluję - powiedziałam w jego usta ciągle się uśmiechając.
- Przynosisz mi szczęście, Osiołku. - Chłopak złożył pocałunek na moim czole, po czym odsunął się i przyjmował gratulacje od swoich przyjaciół.
Nie mogłam powstrzymać wywrócenia oczami, gdy Vicky niemal skoczyła na niego, przytulając go z całej siły. Niech mi go tylko udusi to go pomszczę. Sama zaczęłam przerażać siebie, moimi myślami. Co mogę poradzić na to, że jestem tak cholernie zazdrosna o tą dziewczynę z idealną figurą, idealnymi włosami, idealną twarzą, idealnymi ubraniami?

Zaraz po tym, gdy Louis odebrał dość spory rulonik pieniędzy za swoją wygraną, postanowiliśmy się zwijać. Przyjaciele Louisa i kilka, może kilkanaście osób, których nie znałam mieli jechać do domu Speed Mastera, aby uczcić jego wygraną. Nie miałam ochoty na żadne imprezowanie, wiedząc jak się kończą imprezy z Louisem, dlatego postanowiłam, że od razu, gdy dojedziemy pod ich ogromną posesję, wezmę swoje auto i pojadę do domu.
- To widzimy się w domu. - Tommo kiwnął głową do wszystkich, po czym idąc ze mną za rękę zaczął kierować się do swojego sportowego auta.
Zaraz po tym gdy otworzył mi drzwi auta, a ja wsiadłam do niego, okrążył pojazd i zajął miejsce kierowcy. Wnętrze samochodu wyglądało bardzo podobnie, jak to w samochodzie, którym jechałam gdy poznałam chłopaka. Zapięłam pas, tak samo jak chłopak.
- I jak ci się podobało? - Zapytał, odpalając samochód i spoglądając w moim kierunku. Było widać, że był bardzo ciekawy mojej opinii, na temat wyścigów.
Zaczęłam się zastanawiać, nie do końca wiedząc co powiedzieć.
- Było w porządku. Cały czas trzymałam za ciebie kciuki. Jestem taka z ciebie dumna, Tomlinson. - wyszczerzyłam się, na co cicho się zaśmiał.
- Mam nadzieję. Jeszcze napijemy się i będzie zajebiście.
- Tak właściwie to ja nie zostaję. - Podrapałam się po karku, widząc jego zdziwione spojrzenie. - Nie chcę wracać późno do domu, a poza tym, dobrze wiemy jak się kończą wszystkie imprezy, na których jesteśmy razem - wzruszyłam ramionami.
Chłopak głośno westchnął, kładąc dłoń na moim udzie. Moje serca od razu zaczęło bić znacznie szybciej, na ten prosty gest. Muszę się naprawdę nauczyć lepiej zachowywać w towarzystwie tego chłopaka.
- Jakbym wiedział, że nie chcesz zostać, to nie zapraszałbym tych wszystkich ludzi.
Uniosłam brwi, zdziwiona słowami chłopaka. On naprawdę był gotowy zrezygnować z picia, z uczczenia jego wygranej, tylko dlatego, że ja tego nie chciałam. Gdy chciałam się już odezwać, ponownie usłyszałam jego głos.
- Zostań, Faith. Posiedzimy z nimi tylko chwilę. Obiecuję, że nie dłużej niż pół godziny, a potem pójdziemy do mnie. Dwa dni temu byłem w klubie, więc nie jestem spragniony picia. - Ścisnął lekko moje udo, uśmiechając się do mnie. - Naprawdę chcę żebyś została.
Uległam, wiedząc, że chłopak nie kłamie, i mając nadzieję, że naprawdę szybko wrócimy do jego pokoju. Będąc pewna, że moi rodzice nie śpią, czekając na mnie, postanowiłam do nich zadzwonić. Tak jak przypuszczałam, mimo późnej pory - 23:27 - moja mama od razu odebrała komórkę. W jak zwykle grzeczny sposób, poinformowałam ją, że nie mam wystarczająco paliwa, aby wrócić do domu, a nie chcę jeździć po nocach po stacjach benzynowych. Kobieta od razu stwierdziła, że rzeczywiście jest to niebezpieczne i bez problemu zgodziła abym nocowała u Cassie, u której właśnie powinnam się znajdować.
Nie obyło się oczywiście bez wrednych komentarzy Louisa, co do mojego tankowania samochodu. Wywróciłam oczami na tę uwagę, jednak postanowiłam się z nim nie wykłócać.
Jak się okazało, do domu dojechaliśmy pierwsi. Louis nie chciał, aby dzisiaj w jego domu pojawili się nie zaproszeni ludzie, więc postanowił nie wyłączać zabezpieczeń. W momencie, gdy on poszedł przygotować alkohol dla gości, ja poszłam zostawić rzeczy w pokoju chłopaka. Mimo iż byli to znajomi moich przyjaciół, wolałam być ostrożna. Nigdy nie wiadomo, czy ktoś nie jest złodziejem i nie ma zamiaru kogoś okraść. Gdy już wróciłam do salonu, okazało się, że część ludzi zdążyła już przyjechać. Nie chcąc przerywać Tommo rozmowy z Deanem i Jackiem, usiadłam na kanapie. Nie długo musiałam siedzieć, tam sama, gdyż już po chwili Vicky postanowiła dotrzymać mi towarzystwa.
- Widzę, że nie szczególnie za mną przepadasz, ale myślę, że warto abyśmy się lepiej poznały. Jestem przyjaciółką Louisa i zależy mi na nim i na jego szczęściu. - Dziewczyna podała mi drinka, którego wzięłam.
- Zdążyłam to zauważyć - prychnęłam cicho, powodując u niej cichy śmiech.
Ciekawe czy będzie jej tak samo wesoło, gdy zawartość szklanki spotka się z jej bluzką.
Sama nie wiem, kiedy stałam się taką suką. Nigdy nie chciałam zachowywać się jak rozpieszczona, zazdrosna dziewczyna, ale myślę, że każda dziewczyna byłaby teraz w takim nastroju jak ja. Nikt nie kazał jej być tak ładną.
- Louis jest tylko moim przyjacielem, nie masz o co być zazdrosna. - uśmiechnęła się ciepło.
Dlaczego musiała być tak idealna? Gdyby była tak śliczna, ale jej mózg byłby wielkości ziarna. nie byłabym tak zazdrosna. Gdyby była tak śliczna, ale byłaby dla wszystkich suką, też nie byłabym tak zazdrosna. Problem jest w tym, że ona jest idealną dziewczyną; piękną, inteligentną, miłą.
- Wiem przecież. - Mruknęłam pod nosem dopijając drinka.
- Jeśli chcesz, mogłybyśmy pójść kiedyś razem na zakupy. - Podjęła kolejną próbę dogadania się ze mną.
No chyba nie, dziewczynko.
- Taa... Może kiedyś. - Wstałam z kanapy, odstawiając szklankę na szklany stoliczek.
Gdy już miałam się kierować się do pokoju Louisa, zobaczyłam, jak Jack z Deanem wskazują ręką abym podeszła do nich. Zmarszczyłam brwi, nie wiedząc o co chodzi, ale zrobiłam to. Louis już nie rozmawiał z nimi, a z jakimiś nieznajomymi mi ludźmi.
- Coś się stało? - Zapytałam ich, biorąc kolejnego drinka i zaczynając go pić.
- Nie denerwuj się się Faith. - zaczął Dean, co lekko mnie wystraszyło. - To na pewno nic takiego, ale mimo wszystko wolimy cię ostrzec. Louis dzisiaj jest w dobrym humorze, więc nie chcemy go nawet denerwować. Wiesz jaki on jest... Szybko się denerwuje. Wolimy mu powiedzieć jutro, chociaż i tak jesteśmy prawie pewni, że to nic wiel -
- Do rzeczy. - przerwałam im lekko zniecierpliwiona.
- Ten mężczyzna z wyścigu to Parker. - Powiedział szybko Jack.
Otworzyłam szerzej oczy, nie będąc pewna czy dobrze usłyszałam. Czy był to ten Parker, który poważnie zniszczył samochód Louisa? Czy było to ten Parker, który sprawił, że Louis był tak zły jak nigdy? Czy to był do chuja ten sam Parker, którego ludzie nas śledzili?! Nie mogłam pojąć, czego ten facet chce od Louisa.
- Ten Parker? - przygryzłam nerwowo wargę, patrząc uważnie na mężczyzn przede mną. Obydwoje pokiwali głowami.
- Nie myśl o tym teraz. Po prostu stwierdziliśmy, że lepiej będzie, jak będziesz o tym wiedziała. Jestem pewien, że Tommo nie pozwoli aby Parker się nawet do ciebie zbliżył, więc nie masz się czego bać. Jednak, jeśli jeszcze kiedyś zobaczysz go gdzieś w pobliżu ciebie, od razu dzwoń do któregoś z nas.
Uśmiechnęłam się do nich delikatnie, odpowiadając, że oczywiście to zrobię, po czym poinformowałam ich, że jestem zmęczona i idę już do pokoju. Pożegnałam się z nimi i ruszyłam do sypialni Louisa. Wiedząc, że chłopak jeszcze szybko nie wróci, postanowiłam skorzystać z jego łazienki. Zaraz po tym, gdy wzięłam z jego komody moją ulubioną koszulkę z logiem Supermana, poszłam wziąć gorący prysznic. Szczerze mówiąc, byłam już naprawdę śpiąca i miałam nadzieję, że impreza nie będzie trwała bardzo długo i będę mogła szybko pójść spać.
Gdy tylko wyszłam spod prysznica, założyłam majtki, a przez głowę przerzuciłam koszulkę chłopaka. Stanęłam przed lustrem, ale ostatecznie stwierdziłam, że nie ma szans, abym znalazła w łazience chłopaka, coś, co pomoże mi w zmyciu makijażu. Zabierając swoje rzeczy, opuściłam pomieszczenie. Ku mojemu zaskoczeniu Louis leżał już na łóżku, z dłońmi założonymi za głową. Do pasa był przykryty kołdrą, dzięki czemu mogłam podziwiać jego umięśniony tors. Na jego twarzy pojawił się łobuzerski uśmiech, gdy tylko mnie zobaczył. Szybko zostawiłam ubrania za fotelu i zawstydzona moim strojem zaczęłam naciągać koszulkę jak najniżej się dało.
- Uprawialiśmy seks, a ty nadal wstydzisz się swojego ciała? - Chłopak uniósł brwi, wyraźnie zdziwiony moim zawstydzeniem. Nic nie mówiąc, podeszłam do łóżka i położyłam się obok niego, przykrywając się kołdrą. - Masz seksowne, idealne ciało.
Szatyn objął mnie jedną ręką i wskazał abym położyła głowę na jego klacie. Zrobiłam to z przyjemnością, kładąc swoją dłoń na jego brzuchu.
- Nie tak jak Vicky. -Powiedziałam sama do siebie, mimo iż zdawałam sobie sprawę, że Louis to usłyszał.
- Ale mi się podobasz ty, a nie Vicky. Kiedy to zrozumiesz?
Nie odpowiedziałam, ponieważ po prostu nie znałam odpowiedzi na to pytanie. Przez dłuższą chwilę leżeliśmy w ciszy. Rysowałam palcem różne nieokreślone wzorki na brzuchu Louis, podczas gdy on bawił się moimi włosami. Oby dwoje po prostu myśleliśmy. Zastanawiałam się co jest między mną, a Louisem. Był on dla mnie ważny, bardzo ważny. Zależało mi na tym chłopaku, jak na żadnym innym. Ufałam mu, a po naszej ostatniej wspólnej, intymnej chwili upewniłam się, że Tomlinsonowi nie zależało tylko na dostaniu się do moich majtek. Nie zostawił mnie, tak jak się obawiałam. Nadal był przy mnie. Miałam wrażenie, że coś się zmieniło w jego zachowaniu. Coraz częściej zachowywał się tak, jak przy Carley. Był miłym, łagodnym, wesołym chłopakiem, który starał się zrobić wszystko aby po raz kolejny mnie nie skrzywdzić.
- Myślisz, że... - zaczął nie pewnie, robiąc długą pauzę. Podniosłam głowę spoglądając na niego. - moglibyśmy spróbować? - wpatrywał się w sufit.
- Co spróbować? - Spytałam, aby nie zrozumieć źle jego słów.
Louis spojrzał na mnie, przenosząc swoją dłoń na mój policzek. Delikatnie go pogładził, sprawiając, że po całym moim ciele przeszły dreszcze. Zaraz po tym przeniósł dłonie na moją talię i uniósł mnie lekko, przesuwają mnie na jego klatę. Leżałam teraz na nim, a on oplatał mnie rękoma w pasie.
- Zastanawiam się czy moglibyśmy być jak Alex i Aria. - Patrzył w moje oczy, będąc ewidentnie nieprzekonany do tego co mówi.
Czy Louis Tomlinson właśnie sugeruje, że moglibyśmy być w związku? Patrzyłam na niego w oczekiwaniu, na to co powie dalej.
- Jesteś dla mnie ważna i chcę, żebyś zrozumiała, że nie traktuję cię tak jak inne dziewczyny. Nie chcę ciągle myśleć o tym, że pewnego dnia możesz po prostu stwierdzić, że nasze relacje są zbyt popierdolone i znaleźć sobie kogoś innego. Przyzwyczaiłem się już do ciebie i nie chcę cię stracić. Nie wiem, czy potrafiłbym być w związku, ale... - nerwowo przełknął ślinę - jeśli chcesz to myślę, że moglibyśmy spróbować. - zakończył nie przestając wpatrywać się w moje oczy.
Poczułam znajomy uścisk w żołądku, powtarzając w głowie wszystko co powiedział chłopak. On naprawdę się bał, że go zostawię. Po raz kolejny zamienił się w niewinnego chłopca, który nie wie czy postępuje dobrze, który stara się jak może.
- Myślisz, że uda nam się? - zapytałam cicho, a chłopak jedynie wzruszył ramionami. Przymknęłam powieki, a po chwili ponownie otworzyłam oczy. - Zależy mi na tobie. Chcę spróbować, jeśli ty też tego chcesz.
Na twarzy chłopaka, od razu pojawił się wielki uśmiech, który udzielił się i mi. Podniósł lekko głowę, a już po chwili złączył nasze usta ze sobą. To był jeden z tych czułych, powolnych pocałunków. Położyłam swoje dłonie na jego policzkach, nie mogąc zwalczyć uśmiechu na mojej twarzy. Po chwili odsunęliśmy się od siebie.
- Więc... Zostaniesz moją dziewczyną? - mimo iż chłopak znał moją odpowiedź, przygryzał swoją dolna wargę. Od razu pokiwałam głową i po raz kolejny go pocałowałam. Gdy znowu się od siebie odsunęliśmy, oparłam policzek o jego klatkę piersiową. Louis widząc moje zmęczenie, zgasił lampkę znajdującą się na półce obok łóżka. Jeździł dłońmi po moich plecach.
- Jesteś już tylko moja. - mówił cicho, nie zaprzestając swoich ruchów. - Naprawdę będę się starał, żeby nam wyszło. Po prostu nigdy nie byłem w prawdziwym związku i nie do końca wiem, co powinienem robić. To dziwne, że mam jebane dwadzieścia jeden lat, a nigdy nie miałam dziewczyny, z którą byłbym dużej niż jedną noc. Ale nie martw się, z żadną nie pieprzyło mi się tak zajebiście jak z tobą. - Zaśmiał się, przez co jego klatka piersiowa zadrgała.
Poczułam gorąco na moich policzkach, przez co dziękowałam, że światło jest już zgaszone. Może gdybym była odważniejsza, wcale nie zawstydziłabym się, a nawet bym powiedziała, że Louis i jego wielki kutas byli równie zajebiści w łóżku.
- Czuję się wyjątkowa. - Ziewnęłam, czując, że już długo nie wytrzymam bez snu.
- Bo jesteś. Śpij dobrze, Osiołku. - ucałował mnie w głowę.
- Dobranoc.
Zasypiałam, wiedząc, że ta noc będzie inna od wcześniejszych nocy z Tomlinsonem, będzie lepsza. Będzie lepsza, ponieważ spędzę ją z moim chłopakiem.







Tak jak pisałyśmy - dodajemy rozdział! Mamy nadzieję, że dzięki temu, jak długi on jest, nie jesteście źli, że musieliście tak długo czekać. Kolejny rozdział pojawi się za dwa tygodnie 29.03.2014 o 10:00.
Jak pewnie sporo osób wie, niedawno zostało założone FF o tym samym tytule. Jeśli piszecie coś o NASZYM FURIOUS dopisujcie "#Furious". "#FuriousFF" to hashtag do Furious autorstwa Ce.
Przypominacie że na naszym asku, możecie zadawać pytania zarówno nam - autorką, jak i wszystkim postaciom z ff.
http://ask.fm/FuriousFanfiction


77 komentarzy :

  1. Rozdział jest genialny! omg.. w końcu są razem! już nie mogę doczekać się następnego! Kocham Was! :) xx @xxhemmings69

    OdpowiedzUsuń
  2. aww kolejny świetny rozdział!
    i ta zazdrosna Faith >>>>>>>>>>>>
    cieszę się, że Tommo w końcu poprosił ją żeby była jego dziewczyną
    naprawdę jesteście wspaniałe w pisaniu, ily x

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział! Zazdrosna Faith, ten jebany Parker, "Louis i jego wielki kutas" no i przede wszystkim
    SĄ RAZEM!
    JJJJJEEEEEEEEJJJ!
    @RusherMuffin

    OdpowiedzUsuń
  4. omg gdhgfhsjhgvfdhsjjhdghj świetny

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny :) Szkoda że tak długo trzeba czekać ale rozumiem. :P
    Nie mogę się doczekać następnego rozdziału :P
    Nareszcie są razem ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. są kurwa razem!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Jezu, jak się jaram, chciałam tyle na ten temat powiedzieć, ale nie jestem w stanie, i dupa. Zajebisty kurwa! ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Furious już nie jest aż taki zły. xd
    Nie mogę się doczekać aż dowie się o tym Parkerze, dobrze napisałam?
    Luv ya! xxx

    OdpowiedzUsuń
  8. tak kurwa tak! Są razem!
    Takie kochane to bylo ze o boze

    OdpowiedzUsuń
  9. Super rozdział. Nie mogę się doczekać kolejnego. Szkoda tylko że będzie dopiero za dwa tygodnie...

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudowne. Podoba mi się jaki jest teraz Louis. Mam nadzieje ze niedługo sytuacja z tym pakerem się rozwiąże., czuje ze będzie to ciekawe. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału.!

    OdpowiedzUsuń
  11. cudny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  12. O matuniu ;o Świetny rozdział! Louis jest taki słodki, mmm :c Tylko niepokoi mnie ten Parker. Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział. Pozdrawiam, Weronika z http://you-and-me-equals-we.blogspot.com/ :) xx

    OdpowiedzUsuń
  13. Nareszcie są razem :* Tak długo na to czekałam ^^
    KOCHAM TEGO BLOGA!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Zmienił się =3 świetnie <3 czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  15. Super!!!
    I ta zazdrość... trudno się dziwić:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Louis się zmienia - na lepsze! Cholernie się ciesze, że są parą. A Faith była zazdrosna, hehe. Rozdział genialny, czekam nn.

    OdpowiedzUsuń
  17. Na początek powiem, że jestem tutaj nowa. :)
    Koleżanka poleciła mi ten blog i od jakiegoś czasu w wolnych chwilach czytałam dodane już wcześniej rozdziały.
    On pierwszych momentów jestem w nim zakochana <33
    Szczerze, to jeszcze nie czytałam podobnego opowiadania. Fabuła mi się bardzo, ale to bardzo podoba! Jest taka fajne ;D
    Będę tu teraz wychwalać :D
    Styl pisania jest bardzo przyjemny, no w stylu, że bardzo dobrze mi się czyta ;)
    Już nie raz trafiłam na blog w którym przeczytałam przykładowo 5 zdań i nie wiedziałam o co chodzi ;D
    Tak więc, może już z tym skończę i powiem coś o rozdziale. :)
    Bardzo się cieszę, że oni są razem! Awww.
    I wtedy jak on jej to zaproponował i wgl. przy tym jak powiedział że nie zaprosiłby innych, żeby być z nią <33 Słodko :)
    Ogólnie chyba przez czytanie całego rozdziału tak się uśmiechałam, że rodzice patrzyli na mnie z miną: wtf?!
    Dzisiaj się za bardzo nie rozpiszę, bo mam trochę mało czasu, ale obiecuję, że przy następnym rozdziale dostaniecie ode mnie dłuuuugi komentarz! :)
    Życzę duuużo weny!
    Buziaki
    Rose xxx

    OdpowiedzUsuń
  18. Aaa !! Są razem *.*
    Tak zajebisty rozdział, że wszystkie słowa są zbędne ;3
    Już nie mogę się doczekać kolejnego <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Idealny rozdział, warto było czekać. jejku Louis jest taki kochany kibicuję im z całych sił.

    OdpowiedzUsuń
  20. Lou taki kochany jeeeeeeju ♥ i są razeeem, czekałam na to i akdjfksdhfjskahfjs omg zajebisty rozdział, podobał mi sie strasznie omgg

    OdpowiedzUsuń
  21. Nareszcie się doczekałam!
    W końcu razem.
    Rozdział przecudowny, boski.
    Matulu! *.*
    Czekam na next.
    Życzę weny xx

    OdpowiedzUsuń
  22. Nareszcie! Rozdział jest przecudowny! Fajnie, że są ze sobą. :) Lou z Osiołkiem są idealną parką. Czekam na next. Życzę weny. ;)

    http://the-teacher-tlumaczenie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Boski! A to pytanie o bycie w prawdziwym związku...rozpłynęłam się <3 Jestem rozradowana, czekam na za dwa tygodnie ;D
    @Liam_My_Loves

    OdpowiedzUsuń
  24. Jezu, to było takie słodkie *___* Louis zrobił się taki romantyczny, ale nie stracił swojej części 'bad boy', całe szczęście <33. Rozdziaaał jest boski i tylee. Przewiduję komplikacje z Pakerem. Boję się że Lou dowie się o tym że Faith wie o Pakerze, ale mu nie powiedziała...
    Okej mój komentarz to syf, przepraszam hahah nie mam pojęcia co się ze mną dzieję.
    KOCHAM WASSSSS <3
    ~halfatwin

    OdpowiedzUsuń
  25. Cudowny rozdział!! Strasznie się cieszę, że Faith i Louis są razem! Szkoda, że tak długo trzeba czekać na rozdziały, ale opłaca się! Kocham Was <3

    OdpowiedzUsuń
  26. świeeeetny na prawdę <3<3<3
    nie mg doczekać sie następnego <343232

    OdpowiedzUsuń
  27. Super rozdział <3 ~@heroineNialler

    OdpowiedzUsuń
  28. Omg zajebisty ! <3 Już sie nie moge doczekac kolejnego ! ^^

    OdpowiedzUsuń
  29. Cudeńko nie z tej ziemi <3

    OdpowiedzUsuń
  30. w końcu są razem <33333333 Genialny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  31. Rewelacyjny rozdział! Kiedy Louis nie wiedział jak określić jego relację z Faith i powiedział, że "po prostu jest moja" aż uśmiechnęłam się do ekranu :)
    Pozdrawiam ciepło i do następnego!

    OdpowiedzUsuń
  32. Jeju ten rozdział był taki cudowny i słodki <3 w końcu są razem i oboże uwielbiam jego wyścigi ! fajnie by bylo jakby znowu fragment wyścigu oczami Lou *_* nie pamiętam ale ostatnio nie mam czasu by czytać dużo wiec nie zacznę od początku zostawie to sobie na wakację ! ^^ troche bardzo dziwiło mnie zachowanie Faith.... od kiedy ona taka jest ? Vicky naprawde starała sie z nią może nie zaprzyjaźnić ale dogadac dla Lou a ona była taka wredna ... moze jej to przejdzie rozumiem że jest zazdrosna no ale .... Lou był taki słodki i ajfhaskhfkashfkjashfkjashkfhkjshfjzshjfzsfh,shfjzfhkjzsfhjzhfkzjshdjzshfkjzshfkjhzskjfhzksjhfkjzsfhkjzshfkjzsfhkjsfhjshfjzshfkzshfkjzshfkzshfkzsfhszjfhzsk w całym opowiadaniu ! i to jak określił ją mianem "moja" i to jak pytał sie czy będzie jego dziewczyną on naprawdę sie o nią martwie awwwww, niepokoi mnie obecność Parkera .... coś czuje że Louis sie wkurzy no ale mi to pasuje !przynajmniej widać że to prawdziwy furious !
    życzę wam dziewczyny dużo weny do pisania kolejnych rozdziałów ! <3 już tęsknie za kolejnym rozdziałem !
    i powiem wam że jak tylko zobaczę słowo "furious" gdziekolwiek to od razu myślę o waszym opowiadaniu !
    @Wiktori1D

    OdpowiedzUsuń
  33. Jejku jak sweeeet ;* uwielbiam takiego romantycznego Louisa <3 świetny rozdział i bardzo fajnie że taki długi xx

    OdpowiedzUsuń
  34. Cudo! *o* Są razem! Ale fajnie.
    Czekam na kolejny rozdział x
    Pozdrawiam i całuję

    OdpowiedzUsuń
  35. Rozdział jak zwykle wspaniały! :D To było takie słodkie gdy Louis pytał się Faith czy zostanie jego dziewczyną :') E.

    OdpowiedzUsuń
  36. świetny sdfgags

    OdpowiedzUsuń
  37. Nareszcie doczekałam się tego wspaniałego momentu :D To było prze słodkie! :P Louis i Faith jako para-nie ma nic lepszego!
    @foryoudear7

    OdpowiedzUsuń
  38. Zostałaś nominowana do Liebster Awards! Więcej informacji znajdziesz tu: http://1d-believeinyourself.blogspot.com/2014/03/liebster-award-2_15.html :)))

    OdpowiedzUsuń
  39. Oł em dżi. Świetne i ten moment, gdy Lou jej zaproponował związek, po prostu cudo. Uwielbiam tego bloga, jest naprawdę świetny.

    Zapraszam do mnie: neversaygoodbye-fanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  40. Świetny rozdział *_* I długi :D Nie mam żadnego problemu z tym, że trochę poczekamy, bo warto :) Kocham Was :)
    ~L

    OdpowiedzUsuń
  41. to ja sb umre <3 boooże jest zajebisty <3 najlepszy <3
    kocham kocham kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  42. Jejku tyle milosci sdghjijivyftfrddh
    Teraz już nie zasne haha
    Jejku kocham to i was <3
    Do nnastępnego @siemaJus x

    OdpowiedzUsuń
  43. Co mogę napisać? Genialne ! X
    Directionersarebeautiful.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Przez cały czas jak czytałam rozdział czułam przyjemne uczucie w brzuchu,jak Faith. To zabawne,że potraficie sprawić,że czytelniczka może w jakiś sposób poczuć się jak bohaterka, macie ogromny talent dziewczyny! Jesteście super i kocham Was! :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Końcówka najlepsza <333

    OdpowiedzUsuń
  46. Wspaniały :D
    Nie wiem po co na ten wyścig przyjechał ten Parker.. On jest naprawdę obleśny..
    Aaa nareszcie są razem :D Ale słodziak z tego Lou ♥
    Czekam na next. :)
    ~ @Roxy_Wachowiak
    ♥ ♥ ♥

    OdpowiedzUsuń
  47. Yeeey, oni są razem :3 Wyjaśni się pewnie sprawa z Parkerem, ja to wiem :D Kolejny rozdział dzień przed moimi urodzinkami, lepszego prezentu nie dostanę pewnie :D ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  48. OMG KURWA!!! To jest zajebiste, oni są razem i Louis jest takie uroczy. Po prostu kocham wasze opowiadanie i cierpliwie czekałam aż dodacie nowy rozdział. Kocham i czekam na kolejny.
    P.S. Zapraszam tez do siebie, bardzo zależy mi na waszej opinii
    ride-fast-love-slowly.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  49. świeeeeeetnee

    OdpowiedzUsuń
  50. ,, Ale nie martw się, z żadną nie pieprzyło mi się tak zajebiście jak z tobą.'' To mnie rozwaliło XD Cudowny rozdział ! Czekam na następny.
    Pozdro Sunny

    OdpowiedzUsuń
  51. Waaartooo było czekać na tak genialny,cudowny, za*ebisty rozdział <3
    Pisałam już kiedys, ze to opowiadanie najlezy do jednych z najlepszych opowiadań ? Nie ? To właśnie to piszę : Jest to jedno z najlepszych opowiadań <33
    Hahha, kocham Tomma i jego gadkę xx
    Pozdrawiam <3
    @lovju69

    OdpowiedzUsuń
  52. awwww Louis sie zapytał Faith czy będzie jego dziewczyną<3 Kocham to! Pozdrawiam i życzę weny♥

    OdpowiedzUsuń
  53. Z A J E B I S T Y <3 <3 <3 NARESZCIE SĄ RAZEM ;**** błagam szybko szybko next!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  54. Aaaa .. w końcu są razem!!! o taki długi rozdział dZiękuję dziękuję <3 już nie nogę sie doczekać tego kolejnego za 2 tygodnie @MyBooBear_xx

    OdpowiedzUsuń
  55. W końcu są razem ♥ to takie słodkie jak był taki niepewny gdy to mówił :) Rozdział oczywiście wspaniały ale szkoda że trzeba czekać aż 2 tygodnie na kolejny :c No ale będzie trzeba czekać :/ Życzę weny ;*

    OdpowiedzUsuń
  56. Suppper, kocham to opowiadanie, ale jakbys miała czas, skomentowałabyś ? To dla mnie waaażne <3

    OdpowiedzUsuń
  57. Kocham to opowiadanie *.* jest najlepsze jakie czytałam <3

    OdpowiedzUsuń
  58. Świetny rozdział, tak jak i cały blog. ;> Zapraszam do siebie--- > http://harrystylescrazymonserbeat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  59. Mam dziwne wrażenie, że to nie jest Jej pierwszy wyścig... ciekawe. :)

    OdpowiedzUsuń
  60. rozdział słabszy niż poprzednie, ale całkiem ciekawy. 'z żadną nie pieprzyło mi się tak dobrze jak z tobą' przebiło wszystko ;d

    OdpowiedzUsuń
  61. Zapraszam ;) http://rebel-angel-louistomlinson-fanfiction.blogspot.nl/?m=1#_=_

    OdpowiedzUsuń
  62. Zapraszam ;) http://rebel-angel-louistomlinson-fanfiction.blogspot.nl/?m=1#_=_

    OdpowiedzUsuń
  63. Dzisiaj i wczoraj czytałam go i w końcu się doczytałam. No i muszę napisać, że mnie porwał i już poleciłam go siostrze ciotecznej! No więc będę czekać na 25 roz. już nie mogąc się doczekać, bo jest to boskie!!!
    Buźki =*
    A macie może drugiego bloga???

    OdpowiedzUsuń
  64. http://crazymofos2.crazylife.pl/ Błagam o kilka kom.Załozyłam bloga ,ale chyba nikt go nie czyta :'( :'( :'(

    OdpowiedzUsuń
  65. Haha świetny rozdział "Louis i jego wielki kutas" ahahahaha

    OdpowiedzUsuń