sobota, 11 maja 2013

Rozdział 1




1…

2…

3…

GO!




Nieudolnie starałam się odnaleźć grupkę znajomych, którzy zmieszali się z tłumem pozostałych nastolatków, bawiących się na największej domówce w mieście. Przeciskałam się między kolejnymi osobami, co było nie lada wyzwaniem, zważywszy na to, iż wszyscy byli pod wpływem przeróżnych używek.
Ostatni raz okręciłam się wokół własnej osi, starając się wyszukać wzrokiem znajome mi twarze. Gdy nie natrafiłam na żadne z nich, ścisnęłam mocniej pasek od niewielkiej torebki i ruszyłam w stronę wyjścia. Byłam wściekła na przyjaciół z klasy, którzy wykorzystali mnie jako podwózkę, a potem zostawili samą z całkiem nieznanymi mi ludźmi. Nawet nie zapamiętałam ich imion. Wiem tylko tyle, że byli strasznie podekscytowani jakimś wyścigiem i tym całym chłoptasiem, który zawsze wygrywa.
Uważałam, że narażanie się na takie niebezpieczeństwo, jakim były nielegalne wyścigi, świadczyło tylko i wyłącznie o totalnym braku zdrowego rozsądku ludzi biorących w nich udział. Jednakże wolałam zachować swoje zdanie tylko i wyłącznie dla siebie, więc nie odezwałam się ani słowem, gdy dwaj kolesie - wyglądem przypominający dresiarzy - ochoczo prowadzili konwersację na temat mężczyzny.
Wychodząc na podjazd, dostrzegłam mój cel, co sprawiło, że wszystkie nerwy odeszły, wraz z oddalającą się muzyką i wrzaskami wydobywającymi się z ogromnej posiadłości. Przyjemny powiew wiatru ukoił moje nerwy, przynosząc ulgę. Okryłam ramiona wiosennym płaszczem, który towarzyszył mi przez całą imprezę. Przez chwilę starałam się przypomnieć, kto był organizatorem, ale mój umysł nie zanotował tej wiadomości. Wzruszyłam ramionami i szczęśliwa, że udało mi się stąd wydostać, zajęłam miejsce kierowcy w moim ukochanym samochodzie, o przepięknej, srebrnej karoserii. Ustawiłam GPS, aby prowadził mnie do domu, gdyż znajdowaliśmy się na obrzeżach miasta i nie kojarzyłam tych rejonów. Chwilę później przekręciłam kluczyk w stacyjce i ruszyłam w kierunku podanym na wyświetlaczu.

***

- Ugh... Głupia. Stara. Kupa. Złomu! 
Sfrustrowana kopnęłam w przednią oponę. Zaraz jednak tego pożałowałam, i podskakując na jednej nodze, nabrałam powietrza, które wypełniło moje płuca. Wstrzymałam oddech na kilka sekund, a następnie wypuściłam je, krzycząc sfrustrowanym głosem, który odbił się echem w otaczającej mnie ciemności. W akcie desperacji wyrzuciłam ręce w powietrze i kuśtykając na obolałej kończynie, odeszłam od pojazdu, by poszukać pomocy.
Że też właśnie teraz musiało braknąć paliwa w baku. Musiałam nie myśleć, skoro wydawało mi się, że dam radę dojechać do domu na rezerwie. Jedno jest pewne. Mój przyjaciel - Pech - musi mnie bardzo lubić i nie potrafi się ode mnie odłączyć. Szczególnie teraz, gdy byłam sama w całkiem opustoszałym i nieznanym mi miejscu. 
Nie miało znaczenia czy nawołuję pomocy, czy idę w milczeniu. Szłam spokojnie drogą, którą otaczał las, przerażający późną porą. Zatrzymując się na niewielkim wzgórzu, doznałam nagłego olśnienia. Telefon! W tym momencie usłyszałam oddalony dźwięk poruszającego się pojazdu. Machinalnie odwróciłam się przodem do mojego samochodu, a zaraz potem, do moich uszu dotarł głośny pisk opon i huk oznajmujący zderzenie dwóch pojazdów. Nie mogłam się poruszyć z miejsca, gdy mój mózg zanotował, co się właśnie stało. Pojazd, który dachował, trafił dodatkowo w mojego Citroena. Stałam tępo, wpatrując się w obraz przedstawiający dwa, skasowane auta. Chciałam się poruszyć, podbiec i sprawdzić, czy nic się nie stało kierowcy szarego, wywróconego samochodu, jednakże nie byłam w stanie. Byłam tak przerażona, tym co widzę, że moje kończyny ani śmiały mnie posłuchać.
Wtedy usłyszałam, że ktoś nadjeżdża. Czarny metalik zatrzymał się zaraz przy miejscu wypadku. Zmrużyłam oczy, by przyjrzeć się osobie wysiadającej z podrasowanej fury, lecz było zbyt ciemno, a światła reflektorów oślepiały mnie, nie upraszczając zadania. Wahałam się przez moment, czy nie powinnam podejść, ale zaraz dopadły mnie pesymistyczne myśli. Co jeśli to jakiś psychopata lub co gorsza... Napalony gwałciciel?! Desperacko starałam się znaleźć jakąkolwiek drogę ucieczki, lecz nic mi nie przychodziło do głowy, oprócz ucieczki w las. Tylko czy to miało sens? Osoba, która porusza się tak szybko samochodem, na pewno też szybko biega. A już na pewno szybciej od niewinnej dziewczyny, która nie jest mistrzynią wychowania fizycznego.
Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę z reakcji mojego organizmu. Trzęsłam się każdą częścią drobnego ciała, a bicie serca przypominało trzepotanie skrzydeł małego kolibra. Ścisnęłam dłonie w pięści, gdy ciemna postać zasłoniła reflektory. Usłyszałam ciche przekleństwo, które wyrwało się z jego ust, a ręce mężczyzny powędrowały do włosów, ciągnąc je w irytacji.
Poczułam spływającą ciecz na lewym policzku, która - jak się okazało - była łzą. Wierzchem dłoni otarłam twarz, by nie okazywać przed nim strachu. Gwałtownie zerwał się z miejsca i powędrował w moim kierunku, na co w odpowiedzi zaczęłam się wycofywać. Gdy był wystarczająco blisko, mogłam mu się dokładnie przyjrzeć. Ciemne jeansy były idealnie dopasowane, a luźny T-shirt, uwydatniał jego umięśnioną posturę. Wiedziałam, że w końcu będę musiała spojrzeć na jego twarz, ale nie spieszyłam się z tym, co najwidoczniej musiało go zirytować, gdyż odchrząknął. Sprowadzona na ziemię, uniosłam głowę, by wzrokiem natrafić na przepiękne, błękitne oczy, które mroziły mnie swym przenikliwym spojrzeniem. Miałam zeschnięta usta, więc automatycznie oblizałam wargi, nie zastanawiając się nawet, jak ktoś obcy może to odczytać. Nic dziwnego więc, że gdy ten uniósł wysoko lewą brew, krew zalała moje lica.
Nigdy wcześniej nie miałam osobiście styczności z tak przystojnym chłopakiem. Nie wyglądał na więcej niż dwadzieścia lat, chociaż pozory często mylą. Dlatego nie oceniam ludzi opierając się na plotkach. Nerwowo bawiłam się palcami, które w tym momencie były ciekawsze od spoglądania na nieznajomego.
- Chodź. - Odezwał się twardym głosem.
Spojrzałam na niego, jakby miał dwie głowy. Dopiero go spotkałam i skoro myślał, że może mi rozkazywać, to był w wielkim błędzie.
- Co? - Wydusiłam z siebie.
- Mam ci to przeliterować, czy co? - Odparł przez zaciśnięte zęby.
Jego mięśnie widocznie się napięły, podkreślając ich muskulaturę. Oczy, wcześniej bijące przepięknym odcieniem błękitu, teraz swą barwą bardziej przypominały szary dym. Odwracając wzrok, pokręciłam głową w odpowiedzi, by nie drażnić go jeszcze bardziej.
- To na co jeszcze czekasz?
Pociągnął mnie za rękę, pchając w stronę czarnego wozu. Zaczęłam się z nim szarpać, ale na nic się to zdało.
- Wsiadaj kurwa do tego samochodu! - Krzyknął, gdy trzymał drzwi pasażera.
Nie mogłam się ruszyć. Nerwowo ścisnęłam dłonie w pięści, czując ból wbijających się paznokci. Oddychałam niespokojnie, jednak nie chciałam okazywać słabości. Chłopak sięgnął prawą dłonią do postawionej grzywki i pociągnął za nią, co sprawiło, że się trochę uspokoił. Bałam się kolejnego napadu, więc posłusznie zajęłam miejsce obok kierowcy.
Rozejrzałam się po wnętrzu i doznałam szoku, gdy się okazało, że nie był to zwykły samochód. W panelu znajdowały się ekrany z trasami i cała masa przycisków, które również zdobiły kierownicę. Zanim mój towarzysz wszedł do środka, zdążyłam jeszcze zauważyć, że na miejscu tylnych siedzeń był wstawiony silnik, co nie było normalnym zjawiskiem. Przypomniałam sobie rozmowę nastolatków z imprezy. Nabrałam głośno powietrza do płuc uświadamiając sobie, czego byłam świadkiem. Nielegalny wyścig.








18 komentarzy :

  1. Fajnie się zapowiada ;) czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajebisty :* Nie mogę się doczekać następnego rozdziału oby szybko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgaduję, że opowiadanie inspirowane Dark'iem? Całkiem dobrze napisane, choć jako zwolenniczka głębokich opisów, nie jestem do końca spełniona. Trochę mało dowiedzieliśmy się o głównej bohaterce, choć może dlatego, ze chcesz ja "odkrywać" w kolejnych rozdziałach...
    Generalnie blog mnie zaciekawił na tyle, że chętnie wpadnę na drugi rozdział, który mam nadzieję, pojawi się niebawem.
    L.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. + dziewczyny! Czy mogłabym prosić o podanie np. mail'a, ponieważ mam do was sprawę i chciałabym to załatwić prywatnie :)
      Pozdrawiam
      L.

      Usuń
    2. Już się boję haha :D masz Agi :) agnieszka.damian@onet.pl

      Usuń
  4. Blog jest po prostu super. Zapowiada się ciekawie, i nie mogę się doczekać następnych rozdziałów.

    OdpowiedzUsuń
  5. opowiadanie zapowiada sie tak genialne jak 'http://i-hate-you-but-still-love-you'. przede wszystkim podoba mi sie główna bohaterka i fabuła całego opowiadania. zwiastun jest rewelacyjny.
    no i czekam na kolejne rozdziały xx

    Klaudia CityLondon

    OdpowiedzUsuń
  6. wow.. jaki początek ;D
    super !

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się z Lenny. Tyle, że mam nieco podwyższoną opinię o tym rozdziale. Bardzo dobry, już wiem, że będzie się coś działo, ale jak narazie to jest tylko wprowadzeniem i myślę, że taki był twój/wasz cel :)
    Jeszcze raz wspomnę, że ten zwiastun mnie urzekł…
    Czekam na next :DD

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny nie mogę się doczekać nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czekam na nn!!OLA:P

    OdpowiedzUsuń
  10. aww, jaki początek<3
    już mi się podoba, czekam na nn:)
    Sorry z góry za spam, zapraszam do mnie : http://grossa98.blogspot.com/ również o One Direction :3

    OdpowiedzUsuń
  11. Woow..super! :) kiedy następny rozdział? :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Zapewne oglądałaś moj ulubiony film fast and furious ;)) kocham go ! Team Brian O'Conner i !! Pozdr xd

    OdpowiedzUsuń
  13. Super sie zaczyna. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. rozdział jest genialny, lece czytac dalej :D

    mam prośbę, mogłaby do mnie któraś z was napisać na twitterze? poniewaz chodzi mi o wasz wystrój bloga, to ważne. Będę wdzięczna.
    tt: @wioleek

    OdpowiedzUsuń
  15. Ajajaja ja kochać was bardzo wy pisać. pięknie :* :3 <3

    OdpowiedzUsuń