poniedziałek, 4 maja 2015

Rozdział 34



*Faith*

Przebudziłam się z okropnego snu, w którym to znalazłam się sama w lesie pełnym olbrzymich i ohydnych pająków. Na myśl o tych obrzydliwych stworzeniach dostawałam gęsiej skórki, a co dopiero, gdy miałam walczyć z nimi o przetrwanie. Zdecydowanie za dużo naoglądałam się Harrego Pottera i teraz świruję. Prawda, że panicznie boję się pająków, ale to nie znaczy, że od razu muszą mi się śnić, zważywszy na to, że teraz mam chyba jednak ważniejsze rzeczy na głowie.
Przecierając zaspane oczy uświadomiłam sobie, że wolałabym dalej użerać się z tymi ogromnymi odnóżami i odwłokami, niż znajdować się w tym luksusowym domu, tego chuja Parkera. Przysunęłam się pod zagłówek wielkiego łóżka, zmieniając przy tym pozycję na siedzącą. Czułam się taka bezradna przez to, że zostałyśmy uwięzione z Chloe i w żaden sposób nie mogłyśmy zwiać z tego miejsca pełnego bandytów. Przypominając sobie o przyjaciółce, odruchowo zsunęłam z siebie kołdrę i zerwałam się na nogi. To, że nie było jej w łóżku było już oczywiste, więc krzycząc jej imię rozpoczęłam jej poszukiwania. Nie było jej w łazience, kuchni, innych głupich pokojach ani w salonie. Chciałam już wracać do swojego pokoju, ale do moich uszu dotarł śmiech dziewczyny, dochodzący z tarasu. Idąc na palcach, podeszłam pod drzwi tarasowe tak, aby nie było mnie widać, ze względu na ubiór, który składał się z samych majtek i podkoszulka.
- Chyba jaja sobie ze mnie robicie.
Skomentowałam pod nosem obraz, przedstawiający radosną dziewczynę wygłupiającą się wraz z tym całym Zaikiem, Zaynem - czy jak mu tam - i dwoma innymi przydupasami Parkera w basenie. Co prawda pogoda była wyjątkowo piękna, a gorąc słońca sięgał nawet mnie przez szklane drzwi, aczkolwiek...
No ja pierdole, co to ma być?!
Wstrząśnięta zachowaniem Chloe wróciłam do pokoju, gdzie szybko się przebrałam w wygodne getry i pierwszy lepszy podkoszulek. Wsunęłam stopy w jakieś adidasy - w sumie nie takie jakieś, tylko najnowszy model Nike - co jeszcze bardziej mnie podirytowało, że ten gnojek dbał o nas, o naszą wygodę czy właśnie garderobę. Nienawidziłam go tak bardzo, chciałam, żeby zginął i zostawił mnie i Louisa w spokoju. Właśnie, Louis. Miałam nadzieję, że nas szuka w tym momencie, ale ważniejsze było dla mnie to, żeby nic złego mu się nie stało, a Parker nie dostał swego. Nie przeżyłabym, gdybym straciła najwspanialszego mężczyznę na całym świecie. Zawładnął moim sercem i to właśnie dla niego musiałam się wziąć w garść i uciec z tego "cudownego" piekła.
Związałam włosy w kucyk, i jeszcze raz poprawiając sznurówki byłam gotowa, by się stąd wydostać. Skoro Chloe tak bardzo tu się podoba, to trudno. Nie będę jej odbierać tej przyjemności.
Kręcąc głową w ciągłym nie do wierzeniu, przeszłam do kuchni większej niż mój własny pokój. To było idealne miejsce na obmyślenie planu. Z lodówki wyciągnęłam pół litrową butelkę z wodą i przysiadłam przy blacie, obserwując pomieszczenie. W porównaniu do domu Louisa i jego przyjaciół, w tym miejscu dało się odczuć brak rodzinnej miłości. Oczywiście, wszystko było równie nowoczesne, ale surowość tych kolorów i przesadna czystość były aż rażące dla oka. Wiedziałam, że coś mi nie pasuje, ale dopiero rozbawiony śmiech kumpeli Lou uświadomił mi, że byłam w domu całkiem sama. Ucieszona zeskoczyłam z wysokiego krzesła, aby wyciągnąć z szuflady jakąś kartkę i długopis. Każdy normalny chyba trzyma takie rzeczy w kuchni. Jednak sięgając po potrzebne przedmioty natrafiłam na coś o wiele cięższego niż zwykły papier i zdecydowanie bardziej przydatnego. Chciałam skakać i wydawać jakieś dziwne okrzyki radości, które następują w takich momentach, ale nie mogłam zapomnieć gdzie jestem i kto jest za domem. Ostrożnie wyciągnęłam czarny pistolet, i upewniając się, że nikt nie wchodzi sprawdziłam ilość naboi. Magazynek był prawie pełny, co sprawiło, że byłam jeszcze bardziej zdeterminowana do ucieczki.
Ale co za idiota zostawia broń w takim miejscu?
Wzruszając ramionami wsunęłam delikatnie niewielki pistolet pod bluzkę i przeszłam szybko do pokoju, w którym nocowałyśmy z blondynką. Wybór getrów teraz okazał się niewypałem, dlatego musiałam przejrzeć ogromną szafę w celu znalezienia jakiejś bluzy z dużymi, zasuwanymi kieszeniami. Jednak ku niezadowoleniu napotykałam same kolorowe bluzeczki, tuniki i sukienki. Co, ten idiota nawet nie wie, jaką mamy na ogół pogodę w Wielkiej Brytanii?
Ughh.
Zrezygnowana, klęcząc na kolanach pozostało mi jedynie się modlić. Ale jedyne, co przychodziło mi teraz do głowy, to wiązanka przekleństw. Naprawdę za dużo czasu spędzam z Tommo i resztą jego ekipy. Uniosłam głowę, z zamiarem proszeniem Boga o pomoc, ale wtedy zauważyłam cienką, granatową kurtkę, idealnie pasującą na tę okazję. Szybko ściągnęłam ją z wieszaka i założyłam na siebie, pozostawiając rozsunięty zamek. Broń, która przed chwilą leżała na podłodze teraz znalazła się w moich dłoniach. Kurczowo ściskając pistolet, udałam się do drzwi i uchylając je, upewniłam się czy nikt nie stoi mi na drodze. Wiedziałam, że dom jest szczelnie pozamykany, ale w końcu, jakimś cudem szczęście mi dziś dopisywało. Pewna, że droga jest wolna, ostrożnie przeszłam cały korytarz, aż do przedpokoju, gdzie znajdowały się drzwi frontowe. Obróciłam się jeszcze raz, operując bronią na prostych rękach. Nie mówiłam o tym Lou, bo w sumie nie było jakoś do tego okazji, ale kiedyś chodziłam na zajęcia w szkole ze strzelania i byłam całkiem niezłym uczniem. Pewnie dlatego, że mój instruktor był przystojny i umięśniony. Chociaż teraz, porównując go z Tomlinsonem widzę, że wcale się nie różnił od przeciętnego faceta.
Podeszłam do drzwi, przy których znajdował się panel taki, jak w dobrze znanym mi domu. Dlatego wiedziałam, że sama nie wyjdę, moje odciski nie były zakodowane jako te, dzięki którym mogłabym uciec. Tracąc wszelkie nadzieję, oparłam się o ścianę i zaczęłam przyglądać pistoletowi. Nie byłam gotowa na to, aby kogoś zabić, szczególnie, że sama nie miałam szans z innymi. Gdyby chociaż Chloe wykazała inicjatywę ucieczki, gdyby zależało jej na mnie, chłopakach i reszcie, nie bawiłaby się w najlepsze z wrogami. Odruchowo zacisnęłam dłoń na broni, przygryzając przy tym wargę do krwi.
Nagle usłyszałam, jak zamki się odblokowują i drzwi zaczynają się uchylać. Odruchowo wstałam i szybko wsunęłam w miejsce między ścianą a szafą. Miałam nadzieję, że nie zostanę zauważona i przede wszystkim, że uda mi się wykorzystać tę sytuację. Do środka wszedł jeden z porywaczy, którego widziałam już wcześniej. Szybkim krokiem udał się w stronę salonu pogrążony w rozmowie telefonicznej, za pewne ze swoim szefem, gdyż był potulny jak baranek. Upewniając się, że nie widzi, co się dzieje, szybko opuściłam kryjówkę, aby przytrzymać drzwi, które wypuściły mnie na wolność. Wiedziałam, że temu ostatniemu długo nie zejdzie zanim uświadomi sobie, że zniknęłam, dlatego biegłam tak szybko, aż miałam wrażenie, że dostałam jakiejś wampirzej mocy czy coś w tym stylu. Nie wiem kto, czy co nade mną czuwało, ale ostatkiem sił przecisnęłam się przez wąską szparę między zamykającą się bramą.
- Ej, Ty! Wracaj tu, suko! - Usłyszałam przerażający krzyk za sobą, więc biegłam dalej, nie odwracając się, by nie kusić losu.
Nie miałam pojęcia, gdzie byłam, a tym bardziej, jak wrócić do domu. Skręciłam w jakąś uliczkę i przykucając, aby złapać oddech, usłyszałam przejeżdżające obok samochody z zawrotną prędkością. Zaczęli poszukiwania, więc wiedziałam, że nie miałam dużo czasu. Mijając kolejne uliczki, udało mi się znaleźć koło czarnego Mercedesa AMG-GT. Bardzo dobrze znałam ten model, gdyż jeździła nim ulubienica Louis- Vicky. Bez wahania owinęłam dłoń w rękaw i zaczęłam uderzać chwytem pistoletu o szybę od strony pasażera. Początkowo nic nie drgnęło, ale potem, przypominając sobie Louisa uderzającego rękoma w worek treningowy, moje uderzenia stały się znacznie mocniejsze i bardziej agresywne. Szyba rozwaliła się na tyle, abym mogła wepchać ją do środka i otworzyć drzwi. Nie przeszkadzał mi alarm samochodu, gdyż działałam na tyle szybko, żeby nikt nie zdążył przybiec. Przyklęknęłam przy miejscu kierowcy i teraz pozostawało mi sprawdzić, jak poszła nauka z Chloe w odpalanie aut bez kluczyka. Z zadziwiającą łatwością znalazłam potrzebne kabelki i zaczęłam stykać jednym o drugi. Zajęło trochę czasu, aż usłyszałam warkot silnika.
- O mój Boże, udało się!
Szybko zajęłam miejsce i dziękując Bogu jeszcze raz, że w aucie znajduje się GPS ruszyłam przed siebie.

Dojechałam do miejsca, gdzie mieszkał ON. Jedyne czego teraz pragnęłam, to wskoczyć mu w ramiona i zatopić swoje usta w jego. Zgasiłam silnik samochodu na podjeździe i wybiegłam w stronę drzwi, gdzie tym razem mogłam spokojnie przyłożyć kciuk do panelu, aby wejść uradowana do środka. Szybkim krokiem udałam się do sypialni Louisa, nie zważając na zszokowane twarze i pytania reszty domowników. Gdy z wielkim uśmiechem otworzyłam drzwi do naszego królestwa, zobaczyłam najgorszą rzecz jaka mogła mi się kiedykolwiek przydarzyć. Louis, mój Louis leżał w łóżku ze swoją przyjaciółeczką Vicky i wcale nie wyglądali jakby byli przyjaciółmi. Wręcz przeciwnie to, co robili sprawiło, że zachciało mi się płakać i rzygać jednocześnie.
- Zdradziłeś mnie? Jak mogłeś, Louis?! - krzyczałam przez łzy, co ani trochę nie ruszyło tych osobników. - Zdradziłeś mnie i to z tą szmatą Vicky!
Przeklinałam ich i to w taki sposób, że sama byłam w szoku. Czułam okropną złość, nienawiść i smutek jednocześnie.
W tym momencie usłyszałam głośne "plask" i poczułam, jak zaczyna mnie piec prawy policzek przez co wyjęczałam ciche "ała".
- Nie ałajuj mi teraz tylko się obudź - jak nakazał głos, tak zrobiłam i otwierając jedno oko dostrzegłam zmartwioną twarz Chloe. - Przepraszam za ten policzek, ale już nie mogłam słuchać jak wyzywasz i jedziesz po Louisie. - Dziewczyna skrzywiła się i przytuliła mnie do siebie.
- To był sen? - Spytałam zaskoczona i zarazem szczęśliwa.
- Niestety, ale wątpię, że tak szybko spotkamy Tommo - przeczesała włosy palcami.
Teraz dopiero zauważyłam, że siedzi przede mną po turecku, a ból w policzku przypomniał mi o tym, jakim sposobem obudziła mnie blondynka.
- Mogłaś mnie oblać wodą czy coś - przyłożyłam dłoń do piekącego miejsca. - A już myślałam, że się wyrwałam z tego piekła - skrzywiłam się po raz kolejny.
Swoją drogą, to straszna ze mnie suka. Jak w ogóle mogłam pomyśleć, nawet podświadomie, że Louis mnie zdradził? Udowodnił mi tyle razy, że jestem dla niego najważniejsza i teraz pewnie obmyśla plan, jak nas uratować, a ja go tak wyzywałam. A Vicky? Wiem, że początkowo za nią, delikatnie mówiąc nie przepadałam, ale później naprawdę ją polubiłam i nie mogłaby mi zrobić czegoś takiego. Zrobiło mi się strasznie wstyd za siebie.
Rozejrzałam się po pokoju, a następnie spojrzałam w wielkie oczy Chloe.
- Musimy się stąd wydostać.


*Louis*

Od dwóch jebanych godzin ustalamy plan działania i póki co, każdy ma coś chujowego do powiedzenia. Przysięgam, że zaraz coś rozkurwię, jeśli dalej nie zamkną tych mord, szczególnie ta cipka Alex. Pierdoli o jakimś zasranym gównie, żebym ścigał się jego autem, bo jest najlepsze. Gdyby chodziło o sam wyścig, to już dawno bylibyśmy w domu. Musiałbym być niedojebany jak Parker, żeby myśleć, że jego "gra" jest uczciwa. W tym momencie najważniejsze było życie Faith i Chloe, które muszą być nieźle przestraszone. Gdybym chociaż mógł usłyszeć ich głos, aby mieć przynajmniej tą pieprzoną pewność, że nic im nie zrobił i są całe. Nienawidzę takiej niepewności, szczególnie, jeśli chodzi o osoby, na których mi cholernie zależy.
Zamrugałem oczami, bo coś mnie zaczęły swędzić i zauważyłem jak Will, siedzący na dalszym fotelu przegląda skład broni. Wszyscy wiedzieli, że to nie będzie takie proste i trzeba będzie użyć broni. Ale co, jeśli to któreś z nas oberwie? Nie martwię się o siebie, ale Alex czy Jack? To jeszcze dzieciaki i wolałbym, żeby zostali w domu, bo nie wybaczyłbym sobie, gdyby zginęli. A to właśnie oni byli najbardziej podjarani na bitwę z wrogiem.
- Dosyć tego! - uderzyłem pięścią w szklaną ławę, przez co pojawiło się lekkie pęknięcie.
Wszyscy zamilkli wpatrzeni we mnie i w końcu mogłem spokojnie pomyśleć. Oblizałem wysuszone wargi i przeszedłem do szczegółów wyjazdu, bo już miałem dość bezczynnego siedzenia, które nic nie wnosiło.
- Mam plan i mam nadzieję, że się uda.
Przyjrzałem się każdemu z osobna, by mieć pewność, że wszyscy są skupieni na tym, co mówię. Ostatni był Alex, w którym było widać sto procent zaangażowania i to właśnie on miał odegrać najważniejsze zadanie.
- Stryder, mamy ostatnie dwie godziny, abyś przeszedł najszybsze szkolenie w całym swoim życiu. Zdradzę ci sekrety, które nikt poza mną nie zna, więc mam nadzieję, że tego nie spierdolisz. - Chłopak skinął pewnie głową.
- Jestem gotowy zrobić wszystko, aby sprowadzić tu dziewczyny.
Widząc jego determinację odczułem dumę z przyjaciela. Był dla mnie jak brat, który za każdym razem udowadniał swą wierność i przyjaźń.
Wyjaśniłem wszystkie szczegóły znajomym, włącznie z tym, kto czym jedzie, gdzie i jak odszukać dziewczyny. Potem wykonałem jeszcze jeden telefon, który odgrywał kluczową rolę w tej sprawie, a na koniec musiałem przeszkolić Alexa, który dzisiaj był wyjątkowo dobrym uczniem i całą ekipą ruszyliśmy w drogę. Oczywiście Aria i Vicky zostały w domu, nikogo jeszcze nie pojebało do końca, żeby je brać na taką akcję. Dlatego kazałem im zostać pod pretekstem, że dziewczyny mogły uciec Parkerowi i ktoś musi być w domu na wypadek, gdyby wróciły. Nie wiem czy są aż tak głupie, czy naprawdę w to uwierzyły, ale posłuchały i przynajmniej nie będą nam przeszkadzać.
Prowadząc ulubione auto nie czułem się jakoś zajebiście jak wtedy, gdy jadę na normalny wyścig. Sięgnąłem wolną ręką do skrytki po lewej stronie i wyciągnąłem z niej czarny przedmiot, aby ostatni raz upewnić się, że jest naładowany. Odłożyłem go na miejsce z dziwnym uczuciem, że ktoś może w tym momencie mierzyć taką bronią do mojej Faith. Automatycznie zacisnąłem dłonie na kierownicy i przyspieszyłem. Widziałem w lusterku, jak Stryder i Payne w swoich sportowych autach starali się dotrzymać mi tępa. Za nimi, w Jeepie jechali Dean z Jackiem i Willem, z całym najważniejszym sprzętem. Skupiłem się na drodze i nic innego już mnie nie interesowało.
- Odzyskam cię Osiołku.


Więc Furious powraca! Jeśli ktoś ma ochotę napisać coś na twitterze o rozdziale, róbcie to dodając hashtag #FuriousPL. Mamy nadzieję, że wiele osób z nami pozostało, a także że zostawicie komentarze!


35 komentarzy :

  1. OMG!! wrocilas!!! Jezu ale sie ciesze!!:* Rozdzial jest zajebisty! Kocham cie i nie moge uwierzyc ze wrocilas! Ale kurcze super. Nie moge sie teraz doczekac nastepnego! No nic, weny zycze i dziekuje, ze tu jestes!:*

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow wow w końcu!! 😍😍😍

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooooo ♡♡♡♡ kocham ♡ ~ Justyna ♡

    OdpowiedzUsuń
  4. *.* Tak chyba jestem nowa, aczkolwiek o ile się nie myle w styczniu przeczytałam poprzednie rozdziały i zakochałam się w tym ff ^.^ A teraz z racji tego, że zostało wznowione mam ochote skakać i piszczeć z radości *-* :D Tak UWIELBIAM, i czekam na next :***

    OdpowiedzUsuń
  5. Och, zdecydowanie ostatnie zdanie wygrywa wszystko! Osiołek <3
    Tak strasznie tęskniłam za tym opowiadaniem, bo jest moim drugim ulubionym. Mam nadzieje, że teraz wróciłyście już na stałe, aż do zakończenia Furious, a także, że nie straciłyście wielu czytelników.
    No i ten sen Faith. Było to trochę podejrzane, że wszystko jej wychodziło, ale cieszyłam się. Do momentu, kiedy zobaczyła Louis'a z Vicky. Nie mogłam w to uwierzyć, że chłopak byłby aż takim chujem, aby to zrobić. Z jednej strony cieszę się, że to był tylko sen, ale z drugiej szkoda, iż jednak Osiołek się nie wydostał.
    Czekam z zniecierpliwieniem na następny!
    Buziaki :****


    P.s. Zmieńcie kolor tła bloga, bo to nieestetycznie wygląda. Źle dla oka ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nareszcie z powrotem! :)
    Długo czekałam, ale się opłaciło ♥♥♥
    Czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Wreszcie! ;)
    Cudowny rozdział @Zoolka123

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak, tak, tak, taaaak *-*
    Jest idealnie, jest zajebiście, jest super!
    Wierzyła, że wrócicie. Takich opowiadań nie zostawia się na pastwę losu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam was 😊
    Tak ja to kocham.
    Faith z tym snem mnie rozjebała zwłaszcza koniec 😂
    A co do Lou to niech zluzuje bokserki.
    Cholernie sie ckesze że znowu mogę czytać to wspaniałe ff.
    Bo rp się posypało 😑
    Pa wenh ily @Cari_pl

    OdpowiedzUsuń
  10. jeju!
    kiedy napisalyscie do mnie na tt to myslalam, ze sie osram.na prawde,tak strasznie sie ucieszylam,ze wracacie!to jest jedno z moich ulubionych ff.
    zostalam i zostane az do zakonczenia
    @mineloulou

    OdpowiedzUsuń
  11. Jezu,dziękuję! Kocham to ff i mega sie cieszę,że wróciłaś! ŚWIETNY ROZDZIAŁ,CZEKAM NA NEXT! ♥ ~@stilmajgirlxx

    OdpowiedzUsuń
  12. Mój kochany Furious! <3 Cholera tak strasznie mi go brakowało! Rozdział jest rewelacyjny!! Czekam na next ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. OMG! Nie wierzę! Furious powrócił <3 Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Kocham,ubustwiam,uwielbam i nie wierze ze wreszcie sie doczekałam!!! Miod na moje oczy i serce!!! Cudowny i czekam na nexty!!!! Pozdro dla super pisarek!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *ubóstwiam i sory za bledy komorka kolezanki :)

      Usuń
  15. JESTEŚCIE WSPANIAŁE. W przeciągu jednego dnia przeczytałam wszystkie rozdziały i jestem zachwycona. To opowiadanie jest inne, przejmujące, trzymające w napięciu a z drugiej strony czasami strasznie kochane.
    Zaręczam, że po przeczytaniu tego już nigdy mi się nie spodoba normalny chłopak, bo w marzeniach będę miała cały czasz Furious! Kocham sassy Lou, naprawdę! Zrobiłyście masę świetnej roboty pisząc tego bloga, podziwiam was i zostaję wielką fanką. Cieszę się tak strasznie, że usłyszałam o nim akurat kiedy wróciłyście, bo będę mogła teraz czytać na bieżąco i ominęło mnie pół roku męki oczekiwania.
    Pozdrawiam, kocham i czekam cholernie niecierpliwie na kolejny!! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ,,Odzyskam cię Osiołku" jest piękne, strasznie piękne.

      Usuń
  16. Rozdział jest super. Ciesze się, że wróciłaś do pisania tego opowiadania. Czekam na kolejny rozdział z niecierpliwością <3 ~@heroineNialler

    OdpowiedzUsuń
  17. Jestem taka szczescliwa,ze to opowiadanie powraca!!!Rozdzial swietny♥♥
    Pozdrawiam i zycze duzo duzo weny!!♥♥
    @blanka1499

    OdpowiedzUsuń
  18. Po dłuuugiej przerwie powraca w tak zajebistym stylu jak zawsze zresztą Furious zajebisty!! ^^
    Już myślałam, że nie dodacie już nic, a tu jej!! ; >
    I co do rozdziału ; ) Więc już myślałam, że Faith jednak uciekła i będzie wszystko dobrze, a tu dupa. Ale jednak chyba dobrze, że to był głupi sen, bo tam Lou zrobił brzydką rzecz. Wystraszona czytałam dalej i ufff to sen, ale chwila, kur ona dalej jest przetrzymywana tam.
    Kurde, mam nadzieję że jedna plan Lou się uda i odzyskają dziewczyny jak trzeba to siłą. Ale Zayn jest bad ;c Kurde, a może jednak nie ? Taki kochany i nie dobry ;(
    Drużyna Louisa do boju po dziewczyny! ^^
    Niech się uda i czekam na następny mega rozdział!; >
    Pozdrawiam gorąco ;3

    OdpowiedzUsuń
  19. Tak się ciesze, ze wróciłas, kocham ! <3

    OdpowiedzUsuń
  20. Alleluja! Furious powraca, nawet nie wiecie jak bardzo się cieszę ❤❤
    A co do rozdziału to genialny. "Odzyskam cię Osiołku" wygrało wszystko.
    Pozdrawiam i życzę weny, weny i weny ❤

    OdpowiedzUsuń
  21. W końcu wróciłaś! :) Gdyby moja siostra nie powiedziała mi, że dodałaś rozdział wcale pewnie bym tutaj nie zajrzała! :D Rozdział bardzo, bardzo, baaaardzo ciekawy... :D Nie moge doczekać się tej akcji! :) Mam nadzieje, że wszystko pójdzie dobrze :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Kuurde napisałam w liczbie pojedynczej. :D Zapomniałam, że piszecie to we dwie! :D
    Przepraszam! <3

    OdpowiedzUsuń
  23. W końcu powróciłyście :DD Biore się za czytanie :3 / G

    OdpowiedzUsuń
  24. O KURWA, FURIOUS ZNOWU POWRACA
    CO RÓWNA SIĘ Z WSKOCZENIEM NA PIERWSZE MIEJSCE MOICH FAV FF
    ILYSM XX

    OdpowiedzUsuń
  25. Tak!!!
    Wróciłyście!
    Uwielbiam cie! To jak piszesz...to jest po prostu cudowne!

    OdpowiedzUsuń
  26. Super, powrót udany, jakoś nie potrafiłam opowiedzieć sobie sama zakończenie tego FF :)
    @mala_maa

    OdpowiedzUsuń
  27. Yaaay furious powracą wielką petą kochane tak się cieszę i zostane z wami do końca !!!!!!!! *_* <3 :)

    OdpowiedzUsuń